sobota, 14 czerwca 2014

Ogłoszenie

W związku z wakacjami zawieszam bloga na czas nieokreślony. Wiem, że to dziwne, ale w wakacje nie będę miała czasu na pisanie postów. Już teraz nie dodaję ich na czas. Przepraszam wszystkich, którzy czytali mojego bloga. Serdeczne pozdro dla Agaty, której ten blog nie za bardzo się podobał i Emilki, od której zaczęło się blogowanie. Nie jestem pewna czy zacznę we wrześniu. Przepraszam.
Angie<3

wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 9

Byłam zła, wręcz wściekła. Czy on myśli, że jak tu przyjdzie to mu wybaczę? Myli się i to bardzo. Jedna łza spłynęła po moim poliku. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zobaczyłam w oczach Harry'ego złość. Podobnie było u mnie i do tego jeszcze łzy. Wyszedł trzaskając drzwiami, a ja osunęłam się po nich. Niestety, nie potrafiłam mu wybaczyć. Wyjęłam z plecaka żyletkę i zaczęłam się okaleczać. Moja ręka praktycznie cała była we krwi wraz z bandażem. Weszłam do łazienki i nałożyłam nowy. Gdy z niej wychodziłam zauważyłam panią Blood, więc naciągnęłam rękawy bluzy.
- Tutaj jesteś, wszędzie cię szukałam. Przyszła rodzina, która chciałaby cię adoptować, więc proszę zachowuj się grzecznie.
Zeszłam z nią do gabinetu. Siedziała tam kobieta około 35 lat, a obok mężczyzna z chłopcem na rękach. Wyglądali na 40 lat i 2 lata. Stanęłam przy drzwiach, a opiekunka do nich podeszła i coś powiedziała. Kobieta natychmiast się odwróciła i do mnie podbiegła. Przytuliła mnie mocno co odwzajemniłam, bo lubię się tulić. Odsunęła się ode mnie i popatrzyła w moje oczy.
- Dziękujemy pani bardzo. Właśnie takiej dziewczyny szukaliśmy - powiedziała kobieta uśmiechając się do mnie. Podeszła do biurka i coś podpisała, zaraz za nią ten mężczyzna. Chłopczyk podbiegł i przytulił się do mojej nogi. Wzięłam go na ręce i odwzajemniłam uścisk. Tryskała od niego pozytywna energia. Był przesłodki i miał ogromne zielone oczy. Bardzo przypominały mi te Harry'ego. Nie mogę o nim teraz myśleć!!!!!!!!!!!!! Poszłam do pokoju, a za mną nowa rodzinka. Na szczęście nie zdążyłam się jeszcze wypakować.  Des , bo tak miał na imię mój tata, wziął walizkę i plecak. Ja zabrałam tylko słuchawki i telefon. Wyszliśmy z Domu Dziecka żegnając się z panią Blood, która najwyraźniej była zadowolona, że wyjeżdżam, chociaż tak naprawdę nigdy nie rozmawiałyśmy. Wsiedliśmy do Range Rover'a i odjechaliśmy. Cały czas rozmawiałam z tą rodziną. Byli bardzo mili, a chłopiec ciągle się od mnie przytulał. Pokochałam ich od razu. Po 10 minutach dojechaliśmy do budynku naprzeciw szkoły. Weszliśmy do domu. W przedpokoju siedziała dziewczyna była ubrana w szorty i stanik sportowy, chyba szła pobiegać. Miałam wrażenie, że skądś ją znam. Przez chwilę popatrzyła mi w oczy, a potem wyszła z domu. Nie miałam zamiaru się nią przejmować, więc po prostu szłam za chłopcem ,który jak się dowiedziałam miał na imię Mick i zamierzał zaprowadzić mnie do pokoju. Nie szło mu to za dobrze przez co musieliśmy zejść na dół do taty, bo mam poszła do pracy. W salonie usłyszałam głos Harry'ego. Rozmawiał z moim tatą? Ej, co się tu dzieje? Skąd on zna ojca? Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi. Weszliśmy do kuchni i Harry na szczęście siedział tyłem.
- Cześć. Mick się trochę zgubił i nie pamięta gdzie jest mój pokój. Może ty mnie zaprowadzisz?
Harry odwrócił się w moją stronę.
- A więc ty jesteś moją nową "siostrzyczką". Ojciec mówił mi, że kogoś zaadoptowali, ale nie wiedziałem, że o ciebie chodzi. Spoko, nie martw się, zaopiekuję się tobą w szkole.
Nie mogłam uwierzyć Harry jest moim bratem. Nie mam zamiaru z nim żyć. Przez niego straciłam nadzieję. Powoli się wycofywałam, a on wstawał.
- Czemu mi to robisz? Wiesz, że nie chcę mieć kontaktu z żadnym z was. Wszyscy mnie okłamywaliście. - mówił cały czas się cofając, a on szedł w moją stronę - Nie możesz zrozumieć, że ja was nienawidzę? Jedyną osobą, której mogę wybaczyć jest Niall, ale on i tak się o to nie stara. Proszę cię przekaż Zayn'owi, że jest sukinsynem, który nawet nie potrafi przyznać się do siostry. Jest takim tchórzem jak ty. Oboje jesteście siebie warci. Zastanów się czy jeszcze mnie kochasz, bo mnie się wydaje, że jednak nie. Postawiłam Mick'a na ziemi  i uciekłam do łazienki. Osunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Nienawidzę ich, szczerze ich nienawidzę. Usłyszałam płacz Mick'a, więc szybko wstałam i udałam się do pokoju skąd dobiegały te odgłosy. Przy biurku. stał Harry, a obok niego chłopiec. Loczek bił go i krzyczał, że jeżeli komuś powie to go zabije. Zaraz za mną do pokoju weszła moja siostra, która nie wiem jak tak szybko się tu znalazła. Powiedziałam jej na ucho, że ona zabiera chłopca, a ja "rozmawiam" z Harry'm. Po chwili już ich nie było. Podeszłam do lokersa i strzeliłam mu z liścia, potem w krocze,a  na konie pięścią w brzuch. Przypomniałam sobie scenę jak on bił małego i od razu krew się we mnie zagotowała. Mimo, iż Harry już leżał postanowiłam podwoić jego cierpienie i ból. Kopnęłam go z całej siły w brzuch i walnęłam pięścią w twarz. Niestety, ale będzie miała wielkie limo pod okiem. Wyszłam z pokoju odprowadzona jękami chłopaka. Nie było mi go żąl i nie miałam wyrzutów sumienia. Weszłam do kuchni gdzie Emily - moja siostra - bawiła się z uspokojonym Mick'iem.
- Gdyby nie ty Harry nigdy by nie przestał. robił to już wile razy, ale nigdy nie dawałam mu rady. Niestety nie mam tyle sił co ty. Na szczęście zostajesz tu i nigdy więcej się to nie powtórzy. - powiedziała dziewczyna pięknie uśmiechając się do mnie.
- Jestem do usług. Mam pytanie, czy ty chodzisz do klasa pana Wolf? Bo jeżeli tak to fajne bo jesteś tylko rok starsza ode mnie i będziemy się dobrze dogadywać. Mam jeszcze drugie pytanie, czy państwo Hope pozwoliło cię się tak farbować? - pytałam
- Tak, chodzę do klasy pana Wolf. Tak, pozwolili mi się tak farbować i chętnie ci pomogę to zrobić.
Gdy to powiedziała Harry zszedł po schodach. Niemożliwe, żeby limo zrobiło się tak szybko i takie wielkie. Chociaż jestem zadowolona ze swojego dzieła. Należało mu się. Nikt, ale to nikt nie dotknie mojego brata. Tym bardziej jeżeli jest to jego brat, który jest brutalem.
Harry szybko wyszedł trzaskając drzwiami. Był taki zdenerwowany, że aż cały dom się zatrząsł i szyba się roztrzaskała.
- Jaki dzisiaj dzień tygodnia? - spytała Emily, a w jej oczach można było dostrzec strach? Co jest grane?
- Wtorek, a co?
- No to mamy przesrane. Nie zdążymy się już schować. Ojciec będzie podwójnie wkurwiony. Dobra, nie ma co. Wszyscy wchodzimy do łazienki i barykadujemy drzwi. Mick'a chowamy dodatkowo do szafki - coraz szybciej mówiła Emily biorąc chłopca na ręce. Otworzyłam drzwi i wparowaliśmy do pomieszczenia. Szybko zabarykadowaliśmy drzwi i schowaliśmy chłopca. Z nadzieją, że nas nie znajdzie usiadłyśmy na kafelkach. Ja dalej nie wiedziałam dlaczego to robimy. Nagle drzwi do domu otworzyły się z wielkim hukiem.
*********************************************************************************
Eloszki! Bardzo przepraszam za takie zaległości, ale jest dużo nauki i dodatkowo problemy w domu. Szczególne przeprosiny dla Agaty i Emilki, które z utęsknieniem czekały. Kocham Was!!!!!!!!!!!!!!
Angie <3

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 8

Obudziłam się o 6. Z racji tego, że robiłam to co godzinę, stwierdziłam, że nie warto znowu się kłaść. Moje współlokatorki jeszcze spały, więc najciszej jak mogłam zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności, ubrałam się i poszłam do kuchni. Zjadłam śniadanie, napisałam kartkę, że już poszłam do szkoły (chociaż nie wiem gdzie to jest) i wyszłam z „domu”. Po drodze spotkałam ludzi, ktorzy poprowadzili mnie w stronę budy. Myślałam, że o 7 nie będzie tu nikogo, a jednak się pomyliłam.  Na murze siedziało kilku chłopaków z tatuażami, a jednym z nich był Harry. Nasze spojrzenia spotkały się. Jego uśmiech jest powalający! Pożegnał się z chłopakami i podszedł do mnie. Zaskoczyło mnie jego przywitanie, czyli słodki przytulasek. To był najsłodszy przytulas świata!
- Jak się dzisiaj czujesz? – spytał przytulając mnie jeszcze mocniej.
Prawdę mówiąc z moim zdrowiem nie jest najlepiej, ale nie mogę mu tego powiedzieć.
- Jest świetnie Harry. – mówiłam z udawanym uśmiechem, bo tak naprawdę strasznie bolała mnie głowa.
Uśmiechnął się mega słodko. Wziął mój plecak i poszliśmy do szkoły. Obiecał, że będzie nosił mój plecak każdą przerwę, bo wie, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Szliśmy przez korytarz szkolny śmiejąc się. Weszliśmy do klasy gdzie siedział Niall. Chciałam nie zwracać na niego uwagi, lecz troszkę mi nie wyszło. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam  kierunku łazienki. Nie mogłam na niego patrzeć. Bałam się, że znowu mnie okłamie. Nagle ktoś zapukał do drzwi kabiny.
- Angie? Co się dzieje?
- Harry! Błagam, chcę zostać sama.
Sądząc, że Harry tak łatwo nie odpuści szybko wzięłam tabletkę na tętniaka. Harry wszedł do kabiny obok i wdrapał się po ścianie. Uklęknął przede mną i wytarł mój polik. Płakałam, i to bardzo. Chciałam zapomnieć o Niallu. Mimo, że mi pomógł nienawidzę go z całego serca. Rzuciłam sie Harry’emu na szyję i wyszeptałam:
- To on...
On wiedział o co mi chodzi, bo wszystkie jego mięśnie się napięły. Teraz zrozumiałam, że powinnm wybaczyć Niall’owi. Wkońcu okłamał mnie żebym nie ciepiał, ale mimo to powinien mi powiedzieć. Jednak mu nie wybaczę. Kobieta zmienną jest.
- Harry, wiesz, że wciąż jesteśmy w damskiej toalecie? – zapytałam
Chłopak wstał i pomógł mi zrobić to samo. Gdy wyszliśmy zabrzmiał dzwonek. Weszliśmy do klasy. On usiadł ze swoimi kolegami, a ja sama przy oknie. Było mi smutno z  powodu Niall’a, ale nie mogłam mu wybaczyć tak od razu. Nauczyciel wszedł do klasy.
- Dzień dobry wszystkim i witamy pannę Sparks po krótkiej przerwie. – powiedział
Wszystkie oczy zwrócone były w moją stronę. Stres to jedyne co wtedy czułam. Do Harry’ego się uśmiechęłam, a on i jego koledzy do mnie.
Nauczyciel zaczął lekcję. Nie za bardzo chciało mi się słuchać, więc z tyłu zeszytu zaczęłam rysować. Naszkicowałam swoją rękę całą w bliznach i jakby mogła wyglądać moja rodzina. Pamiętam jak Niall mówił, że w tej szkole jest mój brat i był on w tej paczce. Niestety, na razie jedyna grupa chłopaków, która rzucała mi się w oczy był to Harry i jego kumple. Odwróciłam się i zauważyłam, że mulat, z którym siedzi Harry patrzy na mnie, szybko odwróciłam wzrok i w tym momencie zadzwonił dzwonek kończący lekcję. Gdy się pakowałam podsedł do mnie Harry z kolegami.
- Czas na poznanie moich przyjaciół. – mówił – To Liam, Louis i Zayn. Jeszcze kiedyś był z nami taki blondyn, ale odszedł.
Niall, on miał na myśli Niall’a. To oni są tą paczką, która mnie wyzywała i w niej jest mój brat. Muszę skojarzyć fakty. Który z nich zachowywał się najbardziej podejrzanie? Zayn, zdecydowanie, on gapił się na mnie całą lekcję. Już go nienawidzę i jeszcze brzuch zaczął nieznośnie boleć. Cały czas patrząc na nich wyjęłam z plecaka strzykawkę. Napełniłam płynem, odszukałam wątroby i wbiłam w odpowiednie miejsce. Chłopcy wciąż patrzyli to na moją twarz, to na brzuch i moją rękę. Wyjęłam ją ze skóry i patrząc w oczy Zayn’a otworzyłam jego rękę i włozyłam do niej pusty już lek.
- Żebyś na następny raz pamiętał o siostrze. -  powiedziałam i wyszłam z klasy.
Łza spłynęła po moim policzku. Jak on mógł żyć ze świadomością, że robił przykrość siostrze. Schowałam się w łazience, gdzie łzy płynęły już ciurkiem. Przeszukałam wszystkie kieszenie i wkońcu znalazłam. Żyletka. Zrobiłam pierwsze nacięcie na nadgarstku. Krew spływała, a krople łez mieszały się z nią i spadały na podłogę. Drugie nacięcie. Poczułam ulgę. Wygrawerowałam jeszcze tylko inicjały moich oprawców i wyszłam z łazienki prosto na lekcję. W polowie drogi do Sali oczywiście zorientowałam się jaka jestem mądra – nie połżyłam nic na ranę i teraz mam cały sweter w krwi. Zanim weszłam do klasy podwinęłam rękawy i wytarłam rękę chustką.
-A teraz panienka Sparks powie nam czego nauczyła się na dzisiejszej lekcji – powiedziała nauczycielka po 40 minutach.
Niestety, nie słuchałam całą lekcję i kompletnie nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale byłam też bardzo wkurzona, więc to wykorzystałam. Na szczęście była to lekcja Wychowania Do Życia W Rodzinie.
- Nauczyłam się, że rodzeństwo nie powinno się nawzajem oszukiwać, bo to kończy się źle. Rodzice powinni pomagać dzieciom we wszystkich sprawach, nawet tych, które ich nie dotyczą.  – powiedziałam i wyszłam z klasy, bo akurat zabrzmiał dzwonek. Cały dzień uciekałam przed chłopakami. Nie mam zamiaru ich spotkać, pytaliby o rękę i tłumaczyli się, a ja tego nie chcę. Od razu po lekcjach ruszyłam do „domu”. Weszłam i udałam się do pokoju. Znalazlam apteczkę, zdezynfekowałam ranę i nałożyłam bandaż. Położyłam się na łóżku i płakałam. Czemu nie mogę mieć życia takiego jak inne dziewczyny? Nagle usłyszałam , że ktoś puka do pokoju. Powiedziałam proszę, nie patrząc na drzwi i to był mój błąd. Gdybym tylko wiedziała kto za nimi stoi nigdy bym go nie wpuściła.
- Cześć twoja opiekunka mnie wpuściła.
- Czego chcesz Harry? Myślisz, że jak tu przyjdziesz i będziesz się tłumaczył to ci wybaczę? Jesteś dzieckiem i myślę, że zawsze nim byłeś. Nie potrzebuję wyjaśnień dla mnie wszystko jest jasne. Wszyscy mnie okłamujecie i wykorzystujecie, więc proszę idź już. – odpowiedziałam.
- Kiedy to zrobiłaś? – zapytał łapiąc za moją zwisającą z łóżka rękę
 – Nie rozumiesz, że nie chcę żyć, przez to co mi robicie? Cały czas byłam obrażana, teraz wszyscy obgadują minie za plecami. To nie jest życie, a poza tym i tak niedługo umrę, więc co za różnica?
Gadałam jak najęta o śmierci dopóki nie uspokoił mnie jeden miły gest. Poczułam miękkie usta Harry’ego na swoich. Byłam w niebie.

- Teraz wierzysz, że nigdy nie chciałem cię skrzywdzić? Od zawsze cię kochałem i chciałem zwrócić na siebie twoją uwagę.
*********************************************************************************
Rozdział trochę dłuższy bo wyjeżdżam na zieloną szkołę i nie będzie mnie przez tydzień.
Angie <3

środa, 14 maja 2014

Konkurs

Eloszki! Niestety na razie rysunek wysłała mi  Emily. Zgodnie z obietnicą reklamuję jej bloga -
this-is-love4.blogspot.com. Czekam na następne prace, a oto propozycja Emily:
a na tym się wzorowała:
\
Podobni?
Angie<3

poniedziałek, 12 maja 2014

Ankieta i Ogłoszenie

Po prawej stronie w rogu zamieszczam ankietę, w której będziecie głosować co ile mam dodawać nowy post. Bardzo zależy mi na tym, by zagłosowało jak najwięcej osób, ponieważ liczba wyświetleń jest bardzo mała :(.

Ogłaszam konkurs na rysunek 1D. Może być Harry, Liam, Zayn, Louis, Niall, albo całe One Direction. Nagroda to rozgłoszenie bloga. Prace proszę wysyłać na e-mail Angie-Sparks@wp.pl. Na przesłanie prac czekam do 30 maja. W wiadomości proszę zawrzeć:
-Imię/pseudo
-Nazwisko
-Wiek
-Na czym się wzorowałeś/aś
-Link do bloga jeżeli takowy posiadacie
Angie<3

sobota, 10 maja 2014

Rozdział 7

Gdy doszłyśmy do Nialla on już na nas czekał.
- Masz pokój nr 15 i jesteś w nim z dwiema dziewczynami po 12 i 15 lat. Ogólnie mieszka tu 20 osób – 2 niemowlaki, 1 dziewczynka 6 lat, 3 osoby po 12 lat (dwóch chłopców i jedna dziewczyna), 5 po 15 – trzej chłopcy i dwie dziewczyny, 4 chłopców po 16 lat i 5 (dwie dziewczyny, trzech chłopców)  twoim wieku. Tu masz listę kiedy posiłki i ogólnie zasady. Nie powiem, troszkę ci współczuję. Błagam rozchmurz się trochę. Nie jest aż tak źle. Wreszcie nie tylko ty będziesz się cięła. Masz już jedną super koleżankę. – mówiąc to wziął na ręce Sophie. Wyglądali bardzo słodko, ale Niall za chwilę ją postawił, by wziąć moje torby. Pamięta, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Właśnie przypomniało mi się, że w swoim monologu wspomniał o cięciu się.
- Wyjaśnisz mi w końcu o co chodzi z tymi pocięciem? Widzę na moim ciele ślady Niall, więc nie zmieniaj tematu. Mam prawo wiedzieć co robiłam kiedyś, jaka byłam, jak mnie traktowali. Chcę wiedzieć komu mogę ufać Niall. Cały czas mówisz o ludziach, którzy chcieli mi coś zrobić, albo się ze mnie śmiali. Chcę znać prawdę. –powiedziałam stanowczo, patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- Nie chciałem ci tego mówić, bo myślałem, że nie będziesz już ze mną rozmawiała. Kiedyś byłem w paczce najpopularniejszych osób w szkole. Trochę się z ciebie śmiali, ale oczywiście ja nie. Ale nie powstrzymałem ich też. Macocha cię biła, tata zapomniał, a brat też należał do paczki i nazwał cię dzi**ą.
Moje oczy zalały się łzami. Jak on mógł ukrywać przede mną, że mam brata, macochę i tatę. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy on rzeczywiście się ze mnie nie śmiał. Na szczęście Sophie już dawno odeszła i nie słyszała ostatniego zdania.
- Możesz już iść do domu. Poradzę sobie. Spotkamy się w szkole, jeżeli będę w stanie przyjść.
Nie wiedziałam co mam robić, gdy on po prostu wyszedł i zostawił mnie samą. Nie próbował się tłumaczyć. Nie zapytał dlaczego powiedziałam „jeżeli będę w stanie przyjść”. Po prostu sobie wyszedł. Mimo, że miałam nie dźwigać ciężarów, wzięłam w rękę swoją torbę i ruszyłam do pokoju. Po paru krokach torba była dla mnie za ciężka, więc postawiłam ją na podłodze, usiadłam obok i czekałam. Siedziałam tam około 10 minut i ani razu nie przeszedł tędy nikt.Schowałam twarz między nogami i zaczęłam płakać, właśnie straciłam najlepszego przyjaciela, jedyną osobę, którą znałam. Postanowiłam wyjść do parku, jeżeli takowy się w pobliżu znajduje. Szłam przed siebie, patrząc na chodnik, nie przejmowałam się osamotnioną torbą na środku korytarza. Cały czas myślałam o Niallu. Nagle zderzyłam się z kimś, albo z czymś tak mocno, że upadłam i ta osoba (?) też. Otworzyłam oczy. Leżałam na chłopaku w moim wieku o pięknych zielonych hipnotyzujących oczach. Od razu przypomniały mi się Nialla – niebieskie jak ocean. Nie mogłam opanować łez, więc szybko wstałam z chłopaka, przeprosiłam i odeszłam. Usiadłam na pobliskiej ławce, gdzie łzy zaczęły lecieć strumieniami. Schowałam twarz w dłonie i dałam się ponieść emocjom.  Jakaś ciepła ręka pojawiła się na moich plecach. Spojrzałam w lewo, a tam siedział ten sam chłopak, na którego wpadłam. Przytulił mnie tak po prostu, a ja go nawet nie znałam.
- Jestem Harry. Powiesz mi co się stało? – spytał tak łagodnym głosem, że nie mogłam się oprzeć. Opowiedziałam mu całą historię. Mimo, że miał tyle tatuaży, był bardzo miłym człowiekiem. Gdy skończyłam przytulił mnie z całej siły, znowu.
- Ten Niall musiał być niezłym pajacem okłamując swoją przyjaciółkę. – powiedział i teraz on zaczął zapoznawać mnie ze swoim życiorysem. Dowiedziałam się, że będziemy chodzić do jednej szkoły, a nawet klasy. Jestem w 2d – przynajmniej tak przeczytałam na moim planie lekcji, który był w zeszycie. Rozmawialiśmy do późna wciąż siedząc na tej samej ławce. Dał mi swój numer telefonu na ręku, zapiszę go jak wrócę i jeżeli torba będzie cała, bo o ile pamiętam widziałam w niej komórkę. Harry zaproponował, że mnie odprowadzi, ale ja nie chciałam, bo jak jest się samemu lepiej się płacze. Na szczęście park jest blisko Domu Dziecka , więc doszłam w 5 minut. Gdy weszłam w holu nadal leżała moja torba i jeszcze walizka, a na niej kartka:
Angie
Postanowiłem, że przywiozę ci ją wcześniej, bo jutro nie będziesz chciała mnie widzieć. Niestety w domu były tylko twoje rzeczy, nic więcej nawet mebli. Myślę, że się przeprowadzili, bardzo mi przykro.
Niall <3
Nie przejmowałam się tym co napisał. Wzięłam do ręki tą kartkę i wyrzuciłam do kosza. Na szczęście walizka miała kółka, więc położyłam na niej moją torbę i pojechałam do pokoju. Zastałam w nim dwie śpiące dziewczyny. Najciszej jak mogłam podeszłam do mojego łóżka postawiłam obok torby i wyciągnęłam z nich piżamę i coś pod prysznic. Niall nie zapomniał o ręczniku i bieliźnie, za co byłam mu wdzięczna. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki. Znalazłam ją po 10 minutach. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i nie susząc włosów wróciłam do pokoju. Spakowałam się na jutro, weszłam do łóżka i odpłynęłam do Krainy Morfeusza.************************************************************************
Mamy rozdział 7, jest trochę długi :). Informuję, iż zmieniłam bohaterkę Angie. Zobaczcie w poście BOHATEROWIE i zachęcam do obejrzenia zwiastuna nr 2 :)Angie <3

Zwiastun nr 2





Oto mój drugi zwiastun, gdyż stwierdziłam, że tamten jest za krótki <3

P.S. Zmieniam nazwę na Angie <3