poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 5

Od paru godzin słyszę tylko pikanie jakiegoś urządzenia. Nie mogę otworzyć oczu, ani nic powiedzieć, czuję się taka bezbronna. Nie pamiętam nic, jak się tu znalazłam, jak się nazywam i kim jestem. Nic kompletnie, zero, pustka. Ale wiem, że jestem mega wkur**ona, nie wiem dlaczego, przez kogo, ale jestem, tak jakbym miała to wrodzone – wkur**enie to jedyne co teraz czuję. Ktoś wszedł do sali i zapytał jakąś babkę (chyba) jak się czuje Angie Sparks, a biorąc pod uwagę, że chyba nikt nie leży ze mną na sali to ja. Dobra już połowa sukcesu za mną. Chyba z milion razy próbowałam otworzyć oczy i nic. Stwierdziłam, że teraz pójdę spać, a jak się obudzę to spróbuję kolejne milion. Po 15 minutach ciągle nie mogłam zasnąć. Spróbowałam otworzyć oczy i nie uwierzycie, udało mi się. Jestem w szpitalu, ale z jakiego powodu? Zauważyłam pielęgniarkę siedzącą przy biurku.
- Przepraszam. Mogłaby mi pani powiedzieć dlaczego tutaj jestem? – zapytałam jej.
- Panie doktorze wybudziła się. – krzyknęła tylko i wybiegła z Sali.
Po paru minutach wróciła ta sama pielęgniarka z lekarzem, nawet przystojnym lekarzem. Podszedł do mnie, odkrył, podwinął piżamę i dotknął mojego brzucha. Na początku czuła się dziwnie, ale gdy już go dotknął syknęłam z bólu. Nic nie powiedział i dotknął mojej głowy, ta mnie nie bolała. Pokręcił głową i na mnie spojrzał. Powiedział pielęgniarce, że zrobią mi EKG i USG i wyszedł. To było bardzo dziwne, jakieś psychiczne. Kobieta wzięła moje łóżko i zaciągnęła do jakiejś małej sali, gdzie był jakiś sprzęt do prześwietlania. Położyła mnie na nim, a sama poszła po lekarza. Gdy przyszedł włączył maszynę i zaczął badanie. Następnie podszedł do mnie i powiedział:
- Pani Sparks jak sama pani zauważyła ma pani amnezję, ale to nie wszystko. Po tym badaniu stwierdzam jeszcze skurcze wątroby i tętniaka mózgu. Jest jeszcze sprawa domu. Nikt nie zgłosił się jako twoja rodzina i jeszcze nie wiem co z tobą zrobić, ale najprawdopodobniej trafisz do domu dziecka. Bardzo mi przykro.
I odszedł tak po prostu. Właśnie dowiedziałam się o chorobie, o której nie mam pojęcia, a on mnie tak zostawia. Jeszcze trafię do domu dziecka to już jest przegięcie. Ale jak ja w ogóle trafiłam do szpitala? To teraz nie ma znaczenia, ja się nie nadaję do domu dziecka. Seryjnie. Pięlegniara odwiozła mnie na salę, gdzie czekał jakiś chłopak z kwiatami. Dziwne, przecież leżę sama. Blondyn o niebieskich oczach podszedł do mnie i chciał mi wręczyć kwiaty, ale pielęgniarka powiedział, że jestem na nie uczulona i nie mogę ich wąchać.  
- Angie tak się martwiłem. Myślałem, że coś ci się stało. Tak dzielnie oddałaś wtedy Zayn’owi, ale ten głupi Louis musiał wtedy przyjść i cię walnąć. Ja chciałem ci pomóc, ale nie mogłem. Zdążyłem zadzwonić po karetkę, a oni szybko uciekli stamtąd ciągnąc mnie za sobą. Przepraszam. – mówił szybko, ale ja i tak nie mogłam go sobie przypomnieć.
- Przepraszam, ale ja cię nie pamiętam. Mam amnezję i skurcze wątroby i tętniaka mózgu, także przepraszam. I jeszcze chcą mnie oddać do domu dziecka, bo nikt nie zgłosił się jako mój rodzic. Moje życie to jedno wielkie gówno, ale przynajmniej wiem jak trafiłam do szpitala. Dziękuję za pomoc i w ogóle, ale nie mogę sobie ciebie przypomnieć, przepraszam.
Spojrzałam na chłopaka, ale on miał łzy w oczach. Zrobiło mi się go żal, więc go przytuliłam.
- Ale wiesz co możemy się poznać jeszcze raz. Cześć jestem Angie Sparks, a ty?
- Niall Horan miło mi. – powiedział i się uśmiechnął. – Opowiem ci o tobie co tylko zechcesz.


Powiedział i w tym samym momencie do sali wbiegł lekarz krzycząc, że zaraz odbędzie się operacja. Pielęgniarka zawiozła mnie na blok operacyjny, położyła na stole, a ja odpynęłam...

*********************************************************************************
Eloszki! Jest rozdział 5. Nexta dodam za tydzień lub za 3 dni, czyli czwartek. Polecam bloga Emily - this-is-love.blogspot.com <3
Will <3

czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 4

Gdy wracałam z Niallem do szkoły cały czas się śmieliśmy. Opowiadał mi różne historie swojego życia. Niestety ja nie miałam czym się pochwalić. Chciałabym mieć taką mamę jak pani Horan. Z tego co wywnioskwałam z opowieśći Nialla na jej temat to jest przemiłą kobietą. Chłopak obiecał mi, że po szkole zaczeka na mnie i pójdziemy razem na obiad do jego mamy, a także to, że nie będzie się już przyjaźnił z moim bratem i jego kolegami. Oczywiście namawiałam go, żeby jednak tego nie robił. On stwierdził, że nie może przyjaźnić sie z kimś kto mnie krzywdzi, a przecież obiecał, że będzie się mną opiekował.
Gdy weszliśmy do szkoły wszystkie oczy zwrócone były w naszą stronę. No tak największa oferma tej szkoły idzie obok Nialla Horana szkolnego przystojniaka. Kto w ogóle ucieka na jednej przerwie i wraca na tej samej jeszcze z chłopakiem.Szkoda, że przerwa na lunch jest godzinna. Z zamyślenia wyciągnął mnie Niall, szepcąc do ucha zachęcające zdania, na temat uczniów. Uśmiechnęłam się pod nosem, gdy wypowiedział najpiękniejsze zdanie w życiu, „Jesteś lepsza od nich wszystkich.”Zrobiło mi się ciepło na sercu. Jeszcze nikt, oprócz mamy, nie powiedział tak do mnie. Chciałam go uściskać, ale ma dziewczynę i jakby to wyglądało. Wszyscy mówiliby na mnie puszczalska, a tego bym nie zniosła. Pewnie znowu uciekłabym do łazienki, zamknęła się w kibinie i  pocięła. Robię tak zawsze jak mam problem, nie umiem sobie z nimi radzić. Odprowadzeni wzrokiem uczniów doszliśmy do stołówki. Teraz najgorsze - Niall chce powiedzieć to Zayn’owi. Boję się, że Zayn się wkurwi, powie Marcelowi, żeby mnie nawyzywał i znowu się potnę. Nie chcę już tego, za dużo krwi przez niego wylałam. Niall cały czas mówił, że będzie dobrze. On jest bardzo optymistyczny, jak na kogoś kto się ciął. Grupa Zayn’a zauważyła nas już przy drzwiach stołówki, będzie źle. Nagle Zayn z przyjaciółmi do nas podszedł i powiedział:
- Niall dlaczego gadasz z tą dzi**ą? Nie pamiętasz co ona mi zrobiła? Harry lepiej by się nią zajął.
Gdy Zayn wypowiedział ostatnie zdanie Harry spojrzał na mnie i oblizał wargę z pożądaniem w oczach. Myślałam, że zwymiotuje, ale zamiast tego łzy naleciały mi do oczu. Jak mój przyrodni brat mógł tak powiedzieć. Już miałam wyjść stamtąd podążając do łazienki w typowym dla mnie celu, ale Niall złapał mnie za rękę i powiedział:
- Pamiętasz jaki byłem jak do was dochodziłem? Taki sam jak ona, a jednak mnie przyjąłeś. Zawsze chciałem być taki jak wy, ale od mometu, gdy Angie zaczęła chodzić do naszego liceum, a zarazem być twoją siostrą, inaczej się zachowujecie.  Dlatego właśnie teraz oddaję wam super modną skórzaną kurtkę grupową i siadam z Angie.
- Nie wierzę, że to robisz dla tej suki. Doskonale wiesz, że będziesz tego żałował. Robisz to tylko z litości i nie waż się mówić o niej jako o mojej siostrze nigdy, przenigdy. – powiedział Zayn i zasadził mu prawego sierpowego.

Nie wiedziałam co mam robić, czy udawać, że mnie tu nie ma, czy pomóc Niall’owi. Chyba wybiorę tę drugą opcje. Podeszłam do mojego brata i zastosowałam na nim wszystkie chwyty  bokserskie jakie pamiętam. Zayn próbował sie bronić, ale chyba jestem od niego silniejsza! Jakie szczęście, że mama jak jeszcze żyła to zapisała mnie na boks. To było moje marzenie i ona je spełniła.     W pewnym momencie poczułam silne uderzenie na mojej twarzy i pamiętam tylko jak upadam...
*********************************************************************************
Eloszki! Mamy rozdział 4. Jest troszkę dramatu :)
                                                                                                  Will<3

środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 3

Gdy wyszłam na korytarz szkolny wszystkie oczy skierowane były w moją stronę. No tak, przecież siostra popularnego Zayn ‘a  Malika jest dziwką. Nie chcę żyć. Jakbym umarła wszystkim byłoby lepiej.
Zayn nie  nabawiłby się przeze mnie wstydu, macocha nie męczyłaby się tak przy biciu mnie, a tata, on nawet nie wie, że jeszcze żyję. Podjęłam decyzję, umrę. Szybko wyszłam ze szkoły i kierowałam się w stronę parku gdzie był wysoki most, z którego łatwo było spaść. Po 10 minutach byłam na miejscu. Wyszłam za barierkę, ciągle patrząc na miejsce mojej śmierci. Już miałam skakać, lecz przeszkodził mi w tym jakiś męski głos.
- Dlaczego chcesz to zrobić?
Spojrzałam na mężczyznę. Utonęłam w jego niebieskich jak ocean oczach. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ciągle na niego patrzę. To Niall Horan – jeden z najlepszych przyjaciół mojego „brata”. Zupełnie o nim zapomniałam.  On jedyny sam z siebie się ze mnie nie śmieje jak mnie dręczą. Jedyny nie myśli tylko o sobie, a jednak nigdy go nie zauważałam.
-Co tu robisz? Nie powinieneś być w szkole i mnie obgadywać?
Nic nie powiedział tylko na mnie patrzył z zaciekawieniem. Nagle podszedł do mnie i wyciągnął zza barierki. Przez chwilę bił go, aby mnie zostawił, lecz gdy po dłuższym czasie wciąż się nic mu to nie robiło przestałam. Nagle Niall zatrzymał się, odwróci i spojrzał mi głęboko w oczy. Czułam się tak jakby chciał mnie przejrzeć na wylot, że chce wywiercić we mnie dziurę.
- Nie rób tego nigdy więcej. Jasne?
Widziałam w jego oczach gniew i żal. Żal do mnie, bo chciałam się zabić. Nie widzę różnicy w tym czy żyję czy nie. Naprawdę.
 - Dlaczego miałabym tego nie robić? Przecież i tak nikomu tu na mnie nie zależy. Nie mam po co żyć.
- Wiem jak to jest.- powiedział siadając na ławce – w gimnazjum zawsze się mnie czepiali bo byłem od nich lepszy. Myślałem, że jak umrę nikomu to nie zaszkodzi. Kiedyś jak miałem już naprawdę dość wziąłem żyletki i podciąłem żyły to mi pomogło. Robiłem tak zawsze po szkole, aż w końcu nie wytrzymałem i zrobiłem bardzo głębokie nacięcie. Mama znalazła mnie w łazience całego zakrwawionego. Leżałem w szpitalu tydzień, a mama cały czas była ze mną. Obiecałem jej, że już nigdy tego nie zrobię, ale blizny zostały na całe życie.
I w tym momencie podciągnął rękaw swojej skórzanej, czarnej kurtki. Cała ręka była w bliznach po żyletce. Bardzo zaciekawiła mnie jego historia, ale wciąż nie wiedziałam c to ma wspólnego ze mną.
- A co to ma do mnie, bo ja nie bardzo rozumiem? – spytałam
Podniósł wzrok i spojrzał na mnie ze smutkiem. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Jak skończyłem gimnazjum,  przeprowadziłem się z mamą tutaj, żebym o tym zapomniał. – kontynuował – Zaprzyjaźniłem się z twoim bratem, Harrym, Liamem i Louisem. Przestałem się uczyć, żeby znowu nie mieć problemów, żeby mama się o mnie nie martwiła. Bardzo żałuję, że kiedykolwiek sprawiłem jej przykrość. Błagam nie zrób tego swojemu tacie.
Nie miałam pojęcia o czym on mówi. Gdy powiedział o moim ojcu jeszcze bardziej chciałam rzucić się z mostu. Zaczęłam płakać, nie wytrzymałam. Usiadłam na tej samej ławce co Niall, wtuliłam się w niego i rozpłakałam się jak małe dziecko. O dziwo Niall mnie nie odtrącił tylko jeszcze mocniej przytulił.
- Widzę, że potrzebujesz opieki. Nie martw się ja cię nie zostawię. Od dzisiaj zajmuję się tylko Tobą.  – powiedział uspokajająco Niall, a ja uśmiechnęłam się wewnętrznie.

*********************************************************************************
Eloszki!!! Mamy kolejny rozdział, w którym wystąpił NIAll. Pozdro dla Emily- this-is-love4.blogspot.com
i Piksi- crazymofos69.bloa.pl <3
                                                                                                                                                       Will <3

Rozdział 2

Od akcji przed szkoła Zayn nie odezwał się do mnie ani razu. Zresztą unikałam go, ale i tak widział mnie parę razy. Właśnie zaczęła się przerwa obiadowa. Gdy inni uczniowie siedzieli na stołówce ja wymykałam się i szłam za  szkołę by pomyśleć. Dzisiaj chciałam zrobić podobnie, lecz przeszkodził mi w tym Harry.
- Musimy pogadać.
- A mamy o czym??
- Kto zrobił ci te siniaki na brzuchu??
- Nie będę z Tobą rozmawiać. A czemu ty właściwie chcesz ze mną gadać co?? No dalej, pośmiej się z czegoś mi to i tak nie robi różnicy. Nawet mój brat jest przeciwko mnie:(.
- Chcesz wiedzieć dlaczego Zayn zawsze całuje się z Emily gdy się z ciebie śmiejemy? Tak?? Dobrze, a wiec dlatego że gdyby wszyscy zobaczyli  że się z ciebie nie śmieje, miałby zniszczona reputacje. A wiesz jaki on jest.
- W takim razie dlaczego nazwał mnie dziwką??
- Wkurzył się, że walnęłaś go w jaja przed cala szkołą,skarbie.  :)
-  Świetnie, więc dla niego ważniejsza jest reputacja niż własna siostra?? Skoro dla niego najważniejsza jest sława to dla ciebie też powinna być, wiec czemu ze mną rozmawiasz??- spytałam po czym chciałam go wyminąć, lecz przeszkodził mi w tym.
- Może po prostu chcę być miły??
- No błagam. Ty nie jesteś miły dla żadnej laski. Przyznaj się, za chcesz mnie przelecieć i będzie z głowy. Myślisz, że jak nagle staniesz się miły to zmienię zdanie co do Ciebie??-spytałam- Zapamiętaj sobie, że nie jestem taka łatwa jak inne, więc błagam, odpuść sobie.-wyszeptałam do ucha Harry'emu  i przeszłam koło niego, aby w spokoju zjeść lunch. Miałam nadzieję, że da mi spokój, ale niestety się pomyliłam.
-Ale ja naprawdę chcę się z Tobą umówić.- powiedział najsłodziej jak potrafił i zrobił oczy szczeniaczka.  No to już po mnie.
- Ja naprawdę bardzo chętnie bym się z Tobą umówiła, ale wiem, że Ty chcesz mnie tylko i wyłącznie zaciągnąć do łóżka.
- Obiecuje, że się zmienię.
- Dobrze. Powiedzmy, że Ci wierze, wiec zrobimy tak: nie będziesz brał do łóżka ani podrywał żadnej dziewczyny przez miesiąc, a ja w zamian się z Tobą spotkam.-zaproponowałam
- Przysięgam, że nie zawiodę.
- Liczę na to. A teraz pozwolisz, że zjem śniadanie?
- Oczywiście - powiedział i poszedł do mojego braciszka.
Nagle ni z tego ni z owego podchodzi do mnie Marcel. Niestety byliśmy jeszcze na stołówce.


- Patrzcie, nasza mała Angie podlizuje się Harry'emu, żeby zdobyć popularność i przestać być wyśmiewaną. - mówił przesłodzonym głosem- I myśli, że jak się z nim prześpi będzie lubiana. Po prostu jeden wielki żal.
Marcel zrobi wszystko żeby inni o nim mówili. O dziwo wszyscy się śmieli( sarkazm). Nawet Harry, a już myślałam, ze mogę na nim polegać. Gdy to zobaczyłam miałam łzy w oczach. Jak on może. Szybko się odwróciłam i wybiegłam ze stołówki. Ze łzami w oczach ruszyłam w kierunku łazienki. Zamknęłam się w kabinie. Często zdarzały się takie sytuacje, więc zawsze brałam ze sobą do szkoły mój wyciskacz bólu-żyletkę. Zrobiłam pierwsze cięcia. Krew lała się po nadgarstku ciurkiem, myślałam, że to już dzisiaj nastał mój czas. Myliłam się. Krew przestała płynąć. Zrobiłam jeszcze kilka nacięć na udach- w miejscu mniej widocznym i wyszłam z toalety.
*********************************************************************************
No i mamy rozdział 2 dedykuje go Emily. <3
                                                                                                                                                       Will <3

Rozdział 1


Właśnie miałam wychodzić do szkoły, kiedy ktoś krzyknął  za mną
- A gdzie całus?
Oczywiście to była moja macocha, której szczerze nienawidziłam.
- Wolałabym pocałować żabę. Powiedziałabym świnie, ale ty już nią jesteś, wiec to nie miałoby sensu. - odpowiedziałam i wysłałam jej całusa w powietrzu.
Po tych słowach spoliczkowała  mnie, tak że aż się przewróciłam, a ona wykorzystała okazje i kopnęła mnie w brzuch. Gdy ja zwijałam się z bólu na podłodze, ona tylko powiedziała:
- I żeby mi się to więcej nie powtórzyło.
I odeszła, tak po prostu.Zawsze robiła to zanim Zayn zszedł, żeby niczego nie zauważył.  Po chwili wstałam,podniosłam bluzę i  spojrzałam na mój ciągle bolący brzuch. Łza spłynęła mi po piekącym policzku. Był cały posiniaczony. Pomyślałam tylko "mama nigdy nie zrobiłaby mi czegoś takiego" i szybko go zakryłam. Po czym wybiegłam z domu przypominając sobie o kolegach brata i jego dziewczynie. Byli okropni. Zachowywali  się jakby mogli wszystko.
Szłam wolnym krokiem do szkoły gdy usłyszałam za sobą głośną muzykę i warkot silnika. Od razu wiedziałam do kogo należy maszyna-koledzy Zayn'a. Lecz zanim zorientowałam się że stoję za blisko drogi, przejechali już całą mnie chlapiąc. Zdążyłam zauważyć tylko Harrego wysyłającego mi całusa. Prawie zwymiotowałam. Przyznaje jest przystojny, ale jest też cholerne irytujący i nachalny. Świetnie jestem teraz cala mokra. Pozostało mi tylko pójść tak do szkoły, bo przecież nie wrócę do domu skoro Zayn'a tam nie ma. W szkole i tak wszyscy się ze mnie śmieją, zaczynając od Harrego, a kończąc na największym kujonie. Nie wiem z jakiego powodu, ale tak już jest. Dochodząc do szkoły już słyszę śmiechy innych uczniów, ale i tak najgłośniejszy jest Marcel - kujon, który nie umie się opamiętać. Już, stało się, wszyscy mnie widzą, ale nikt się nie śmieje. To bardzo dziwne. To przecież tylko cisza przed burzą. Nagle ktoś z tłumu krzyczy:
- Twoja mama odeszła, dlatego że  jesteś szkaradna czy, dlatego że jesteś dziwką? Bo wiesz taka brudna spódnica nie bierze się znikąd.
Od razu wiedziałam kto to - Marcel. I jak na złość Harry zaczął się śmiać. No to już po mnie - pomyślałam. Tylko Zayn się ze mnie nie śmiał zawsze gdy wszyscy to robią on całuje się ze swoją lasą. Nie wytrzymałam. Najspokojniej jak mogłam podeszłam do Marcela i go uderzyłam. Najpierw spoliczkowałam, ale potem nie wytrzymałam i kopnęłam go w jaja i kolanem w głowę. Kiedy już się przewrócił chciałam się zamachnąć i kopnąć go w brzuch, ale zamiast niego, mój brat dostał w jaja i tak,że się przewrócił. Nie wiedziałam co się z nim dzieje. Czy on właśnie stanął miedzy mną, a Marcelem i sam oberwał?" To się nie dzieje na prawdę." To była moja ostatnia myśl zanim rzuciłam się do brata.
- Zayn? Żyjesz? O Boże... Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nic ci nie jest??
- Wszystko ok. Ale nie wiem dlaczego go pobiłaś, przecież na prawdę jesteś dziwką.- odpowiedział
Nie spodziewałam się tego po nim. Oczywiście wszyscy po tych słowach zaczęli się śmiać, nawet Marcel, który nadal leżał. Skorzystałam z okazji i kopnęłam go w brzuch. Przez co głośno jęknął.
- Jeżeli chcesz się bić to ze mną, a nie z leżącym.-zaprotestował Zayn
- Od twojej rodziny już za dużo razy dostałam. -powiedziałam po czym podwinęłam bluzę na brzuchu.
*********************************************************************************
 No i mamy rozdział 1. Wszystkich, którzy przeczytali proszę o komentarz <3.
                                                                                                                                                       Will <3

Prolog


Kiedyś byłam szczęśliwa, ale to nie trwało długo. Moja mama umarła zostałam sama z tatą. Przeprowadziłam się z nim do Londynu, by o wszystkim zapomnieć i żyć od nowa. Rzeczywiście tacie się udało, znalazł nowa kobietę, która bardzo pokochał,a o mnie ,zapomniał. Ożenił się z Waly'ą, która miała syna Zayn'a. I tak zaczęło się moje nowe " lepsze" życie.


Wiem, że krótki, ale to w końcu prolog. <3 :)
                                                                                                                                                   Will <3

Bohaterowie

 BOHATEROWIE:

  Angie Sparks  - , cicha nastolatka, nie wyróżniająca się z tłumu, ale gdy ktoś ja zdenerwuje nie panuje nad emocjami i wyżywa się na tej osobie (czasem się tnie), kocha śpiewać.

Harry (Hazza) Styles - najpopularniejszy w szkole, może mieć każdą, wysoki i na maxa przystojny, ma dołeczki w policzkach gdy się uśmiecha, kręcone włosy i hipnotyzujące zielone oczy, ma 4 przyjaciół z którymi rządzi szkołą, jest najmłodszy
Liam Payne - przyjaciel Harrego, ma krótkie brązowe włosy i jest najpoważniejszy z całej paczki

Niall Horan - przyjaciel Harrego, farbowany blondyn, ma niebieskie oczy, je najwięcej, ma dziewczynę Elly
Zayn Malik - mulat, przyjaciel Harrego, brunet, ma czekoladowe oczy, jest największym modnisiem, ma dziewczynę Emily
Louis Tomlinson - przyjaciel Harrego, brunet, ma niebieskie oczy, jest najstarszy i najzabawniejszy paczki, ma dziewczynę Alex
                                                                                                                                             Will <3

Wprowadzenie

ELOSZKI!!!! To mój pierwszy blog, więc proszę o wyrozumiałość:-D. Pozdrawiam Emily, która mnie zainspirowała.

                                                                                                                                            Will <3