środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 1


Właśnie miałam wychodzić do szkoły, kiedy ktoś krzyknął  za mną
- A gdzie całus?
Oczywiście to była moja macocha, której szczerze nienawidziłam.
- Wolałabym pocałować żabę. Powiedziałabym świnie, ale ty już nią jesteś, wiec to nie miałoby sensu. - odpowiedziałam i wysłałam jej całusa w powietrzu.
Po tych słowach spoliczkowała  mnie, tak że aż się przewróciłam, a ona wykorzystała okazje i kopnęła mnie w brzuch. Gdy ja zwijałam się z bólu na podłodze, ona tylko powiedziała:
- I żeby mi się to więcej nie powtórzyło.
I odeszła, tak po prostu.Zawsze robiła to zanim Zayn zszedł, żeby niczego nie zauważył.  Po chwili wstałam,podniosłam bluzę i  spojrzałam na mój ciągle bolący brzuch. Łza spłynęła mi po piekącym policzku. Był cały posiniaczony. Pomyślałam tylko "mama nigdy nie zrobiłaby mi czegoś takiego" i szybko go zakryłam. Po czym wybiegłam z domu przypominając sobie o kolegach brata i jego dziewczynie. Byli okropni. Zachowywali  się jakby mogli wszystko.
Szłam wolnym krokiem do szkoły gdy usłyszałam za sobą głośną muzykę i warkot silnika. Od razu wiedziałam do kogo należy maszyna-koledzy Zayn'a. Lecz zanim zorientowałam się że stoję za blisko drogi, przejechali już całą mnie chlapiąc. Zdążyłam zauważyć tylko Harrego wysyłającego mi całusa. Prawie zwymiotowałam. Przyznaje jest przystojny, ale jest też cholerne irytujący i nachalny. Świetnie jestem teraz cala mokra. Pozostało mi tylko pójść tak do szkoły, bo przecież nie wrócę do domu skoro Zayn'a tam nie ma. W szkole i tak wszyscy się ze mnie śmieją, zaczynając od Harrego, a kończąc na największym kujonie. Nie wiem z jakiego powodu, ale tak już jest. Dochodząc do szkoły już słyszę śmiechy innych uczniów, ale i tak najgłośniejszy jest Marcel - kujon, który nie umie się opamiętać. Już, stało się, wszyscy mnie widzą, ale nikt się nie śmieje. To bardzo dziwne. To przecież tylko cisza przed burzą. Nagle ktoś z tłumu krzyczy:
- Twoja mama odeszła, dlatego że  jesteś szkaradna czy, dlatego że jesteś dziwką? Bo wiesz taka brudna spódnica nie bierze się znikąd.
Od razu wiedziałam kto to - Marcel. I jak na złość Harry zaczął się śmiać. No to już po mnie - pomyślałam. Tylko Zayn się ze mnie nie śmiał zawsze gdy wszyscy to robią on całuje się ze swoją lasą. Nie wytrzymałam. Najspokojniej jak mogłam podeszłam do Marcela i go uderzyłam. Najpierw spoliczkowałam, ale potem nie wytrzymałam i kopnęłam go w jaja i kolanem w głowę. Kiedy już się przewrócił chciałam się zamachnąć i kopnąć go w brzuch, ale zamiast niego, mój brat dostał w jaja i tak,że się przewrócił. Nie wiedziałam co się z nim dzieje. Czy on właśnie stanął miedzy mną, a Marcelem i sam oberwał?" To się nie dzieje na prawdę." To była moja ostatnia myśl zanim rzuciłam się do brata.
- Zayn? Żyjesz? O Boże... Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nic ci nie jest??
- Wszystko ok. Ale nie wiem dlaczego go pobiłaś, przecież na prawdę jesteś dziwką.- odpowiedział
Nie spodziewałam się tego po nim. Oczywiście wszyscy po tych słowach zaczęli się śmiać, nawet Marcel, który nadal leżał. Skorzystałam z okazji i kopnęłam go w brzuch. Przez co głośno jęknął.
- Jeżeli chcesz się bić to ze mną, a nie z leżącym.-zaprotestował Zayn
- Od twojej rodziny już za dużo razy dostałam. -powiedziałam po czym podwinęłam bluzę na brzuchu.
*********************************************************************************
 No i mamy rozdział 1. Wszystkich, którzy przeczytali proszę o komentarz <3.
                                                                                                                                                       Will <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz