piątek, 16 maja 2014

Rozdział 8

Obudziłam się o 6. Z racji tego, że robiłam to co godzinę, stwierdziłam, że nie warto znowu się kłaść. Moje współlokatorki jeszcze spały, więc najciszej jak mogłam zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam do łazienki. Wykonałam poranne czynności, ubrałam się i poszłam do kuchni. Zjadłam śniadanie, napisałam kartkę, że już poszłam do szkoły (chociaż nie wiem gdzie to jest) i wyszłam z „domu”. Po drodze spotkałam ludzi, ktorzy poprowadzili mnie w stronę budy. Myślałam, że o 7 nie będzie tu nikogo, a jednak się pomyliłam.  Na murze siedziało kilku chłopaków z tatuażami, a jednym z nich był Harry. Nasze spojrzenia spotkały się. Jego uśmiech jest powalający! Pożegnał się z chłopakami i podszedł do mnie. Zaskoczyło mnie jego przywitanie, czyli słodki przytulasek. To był najsłodszy przytulas świata!
- Jak się dzisiaj czujesz? – spytał przytulając mnie jeszcze mocniej.
Prawdę mówiąc z moim zdrowiem nie jest najlepiej, ale nie mogę mu tego powiedzieć.
- Jest świetnie Harry. – mówiłam z udawanym uśmiechem, bo tak naprawdę strasznie bolała mnie głowa.
Uśmiechnął się mega słodko. Wziął mój plecak i poszliśmy do szkoły. Obiecał, że będzie nosił mój plecak każdą przerwę, bo wie, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Szliśmy przez korytarz szkolny śmiejąc się. Weszliśmy do klasy gdzie siedział Niall. Chciałam nie zwracać na niego uwagi, lecz troszkę mi nie wyszło. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam  kierunku łazienki. Nie mogłam na niego patrzeć. Bałam się, że znowu mnie okłamie. Nagle ktoś zapukał do drzwi kabiny.
- Angie? Co się dzieje?
- Harry! Błagam, chcę zostać sama.
Sądząc, że Harry tak łatwo nie odpuści szybko wzięłam tabletkę na tętniaka. Harry wszedł do kabiny obok i wdrapał się po ścianie. Uklęknął przede mną i wytarł mój polik. Płakałam, i to bardzo. Chciałam zapomnieć o Niallu. Mimo, że mi pomógł nienawidzę go z całego serca. Rzuciłam sie Harry’emu na szyję i wyszeptałam:
- To on...
On wiedział o co mi chodzi, bo wszystkie jego mięśnie się napięły. Teraz zrozumiałam, że powinnm wybaczyć Niall’owi. Wkońcu okłamał mnie żebym nie ciepiał, ale mimo to powinien mi powiedzieć. Jednak mu nie wybaczę. Kobieta zmienną jest.
- Harry, wiesz, że wciąż jesteśmy w damskiej toalecie? – zapytałam
Chłopak wstał i pomógł mi zrobić to samo. Gdy wyszliśmy zabrzmiał dzwonek. Weszliśmy do klasy. On usiadł ze swoimi kolegami, a ja sama przy oknie. Było mi smutno z  powodu Niall’a, ale nie mogłam mu wybaczyć tak od razu. Nauczyciel wszedł do klasy.
- Dzień dobry wszystkim i witamy pannę Sparks po krótkiej przerwie. – powiedział
Wszystkie oczy zwrócone były w moją stronę. Stres to jedyne co wtedy czułam. Do Harry’ego się uśmiechęłam, a on i jego koledzy do mnie.
Nauczyciel zaczął lekcję. Nie za bardzo chciało mi się słuchać, więc z tyłu zeszytu zaczęłam rysować. Naszkicowałam swoją rękę całą w bliznach i jakby mogła wyglądać moja rodzina. Pamiętam jak Niall mówił, że w tej szkole jest mój brat i był on w tej paczce. Niestety, na razie jedyna grupa chłopaków, która rzucała mi się w oczy był to Harry i jego kumple. Odwróciłam się i zauważyłam, że mulat, z którym siedzi Harry patrzy na mnie, szybko odwróciłam wzrok i w tym momencie zadzwonił dzwonek kończący lekcję. Gdy się pakowałam podsedł do mnie Harry z kolegami.
- Czas na poznanie moich przyjaciół. – mówił – To Liam, Louis i Zayn. Jeszcze kiedyś był z nami taki blondyn, ale odszedł.
Niall, on miał na myśli Niall’a. To oni są tą paczką, która mnie wyzywała i w niej jest mój brat. Muszę skojarzyć fakty. Który z nich zachowywał się najbardziej podejrzanie? Zayn, zdecydowanie, on gapił się na mnie całą lekcję. Już go nienawidzę i jeszcze brzuch zaczął nieznośnie boleć. Cały czas patrząc na nich wyjęłam z plecaka strzykawkę. Napełniłam płynem, odszukałam wątroby i wbiłam w odpowiednie miejsce. Chłopcy wciąż patrzyli to na moją twarz, to na brzuch i moją rękę. Wyjęłam ją ze skóry i patrząc w oczy Zayn’a otworzyłam jego rękę i włozyłam do niej pusty już lek.
- Żebyś na następny raz pamiętał o siostrze. -  powiedziałam i wyszłam z klasy.
Łza spłynęła po moim policzku. Jak on mógł żyć ze świadomością, że robił przykrość siostrze. Schowałam się w łazience, gdzie łzy płynęły już ciurkiem. Przeszukałam wszystkie kieszenie i wkońcu znalazłam. Żyletka. Zrobiłam pierwsze nacięcie na nadgarstku. Krew spływała, a krople łez mieszały się z nią i spadały na podłogę. Drugie nacięcie. Poczułam ulgę. Wygrawerowałam jeszcze tylko inicjały moich oprawców i wyszłam z łazienki prosto na lekcję. W polowie drogi do Sali oczywiście zorientowałam się jaka jestem mądra – nie połżyłam nic na ranę i teraz mam cały sweter w krwi. Zanim weszłam do klasy podwinęłam rękawy i wytarłam rękę chustką.
-A teraz panienka Sparks powie nam czego nauczyła się na dzisiejszej lekcji – powiedziała nauczycielka po 40 minutach.
Niestety, nie słuchałam całą lekcję i kompletnie nie wiedziałam co odpowiedzieć, ale byłam też bardzo wkurzona, więc to wykorzystałam. Na szczęście była to lekcja Wychowania Do Życia W Rodzinie.
- Nauczyłam się, że rodzeństwo nie powinno się nawzajem oszukiwać, bo to kończy się źle. Rodzice powinni pomagać dzieciom we wszystkich sprawach, nawet tych, które ich nie dotyczą.  – powiedziałam i wyszłam z klasy, bo akurat zabrzmiał dzwonek. Cały dzień uciekałam przed chłopakami. Nie mam zamiaru ich spotkać, pytaliby o rękę i tłumaczyli się, a ja tego nie chcę. Od razu po lekcjach ruszyłam do „domu”. Weszłam i udałam się do pokoju. Znalazlam apteczkę, zdezynfekowałam ranę i nałożyłam bandaż. Położyłam się na łóżku i płakałam. Czemu nie mogę mieć życia takiego jak inne dziewczyny? Nagle usłyszałam , że ktoś puka do pokoju. Powiedziałam proszę, nie patrząc na drzwi i to był mój błąd. Gdybym tylko wiedziała kto za nimi stoi nigdy bym go nie wpuściła.
- Cześć twoja opiekunka mnie wpuściła.
- Czego chcesz Harry? Myślisz, że jak tu przyjdziesz i będziesz się tłumaczył to ci wybaczę? Jesteś dzieckiem i myślę, że zawsze nim byłeś. Nie potrzebuję wyjaśnień dla mnie wszystko jest jasne. Wszyscy mnie okłamujecie i wykorzystujecie, więc proszę idź już. – odpowiedziałam.
- Kiedy to zrobiłaś? – zapytał łapiąc za moją zwisającą z łóżka rękę
 – Nie rozumiesz, że nie chcę żyć, przez to co mi robicie? Cały czas byłam obrażana, teraz wszyscy obgadują minie za plecami. To nie jest życie, a poza tym i tak niedługo umrę, więc co za różnica?
Gadałam jak najęta o śmierci dopóki nie uspokoił mnie jeden miły gest. Poczułam miękkie usta Harry’ego na swoich. Byłam w niebie.

- Teraz wierzysz, że nigdy nie chciałem cię skrzywdzić? Od zawsze cię kochałem i chciałem zwrócić na siebie twoją uwagę.
*********************************************************************************
Rozdział trochę dłuższy bo wyjeżdżam na zieloną szkołę i nie będzie mnie przez tydzień.
Angie <3

środa, 14 maja 2014

Konkurs

Eloszki! Niestety na razie rysunek wysłała mi  Emily. Zgodnie z obietnicą reklamuję jej bloga -
this-is-love4.blogspot.com. Czekam na następne prace, a oto propozycja Emily:
a na tym się wzorowała:
\
Podobni?
Angie<3

poniedziałek, 12 maja 2014

Ankieta i Ogłoszenie

Po prawej stronie w rogu zamieszczam ankietę, w której będziecie głosować co ile mam dodawać nowy post. Bardzo zależy mi na tym, by zagłosowało jak najwięcej osób, ponieważ liczba wyświetleń jest bardzo mała :(.

Ogłaszam konkurs na rysunek 1D. Może być Harry, Liam, Zayn, Louis, Niall, albo całe One Direction. Nagroda to rozgłoszenie bloga. Prace proszę wysyłać na e-mail Angie-Sparks@wp.pl. Na przesłanie prac czekam do 30 maja. W wiadomości proszę zawrzeć:
-Imię/pseudo
-Nazwisko
-Wiek
-Na czym się wzorowałeś/aś
-Link do bloga jeżeli takowy posiadacie
Angie<3

sobota, 10 maja 2014

Rozdział 7

Gdy doszłyśmy do Nialla on już na nas czekał.
- Masz pokój nr 15 i jesteś w nim z dwiema dziewczynami po 12 i 15 lat. Ogólnie mieszka tu 20 osób – 2 niemowlaki, 1 dziewczynka 6 lat, 3 osoby po 12 lat (dwóch chłopców i jedna dziewczyna), 5 po 15 – trzej chłopcy i dwie dziewczyny, 4 chłopców po 16 lat i 5 (dwie dziewczyny, trzech chłopców)  twoim wieku. Tu masz listę kiedy posiłki i ogólnie zasady. Nie powiem, troszkę ci współczuję. Błagam rozchmurz się trochę. Nie jest aż tak źle. Wreszcie nie tylko ty będziesz się cięła. Masz już jedną super koleżankę. – mówiąc to wziął na ręce Sophie. Wyglądali bardzo słodko, ale Niall za chwilę ją postawił, by wziąć moje torby. Pamięta, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Właśnie przypomniało mi się, że w swoim monologu wspomniał o cięciu się.
- Wyjaśnisz mi w końcu o co chodzi z tymi pocięciem? Widzę na moim ciele ślady Niall, więc nie zmieniaj tematu. Mam prawo wiedzieć co robiłam kiedyś, jaka byłam, jak mnie traktowali. Chcę wiedzieć komu mogę ufać Niall. Cały czas mówisz o ludziach, którzy chcieli mi coś zrobić, albo się ze mnie śmiali. Chcę znać prawdę. –powiedziałam stanowczo, patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- Nie chciałem ci tego mówić, bo myślałem, że nie będziesz już ze mną rozmawiała. Kiedyś byłem w paczce najpopularniejszych osób w szkole. Trochę się z ciebie śmiali, ale oczywiście ja nie. Ale nie powstrzymałem ich też. Macocha cię biła, tata zapomniał, a brat też należał do paczki i nazwał cię dzi**ą.
Moje oczy zalały się łzami. Jak on mógł ukrywać przede mną, że mam brata, macochę i tatę. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy on rzeczywiście się ze mnie nie śmiał. Na szczęście Sophie już dawno odeszła i nie słyszała ostatniego zdania.
- Możesz już iść do domu. Poradzę sobie. Spotkamy się w szkole, jeżeli będę w stanie przyjść.
Nie wiedziałam co mam robić, gdy on po prostu wyszedł i zostawił mnie samą. Nie próbował się tłumaczyć. Nie zapytał dlaczego powiedziałam „jeżeli będę w stanie przyjść”. Po prostu sobie wyszedł. Mimo, że miałam nie dźwigać ciężarów, wzięłam w rękę swoją torbę i ruszyłam do pokoju. Po paru krokach torba była dla mnie za ciężka, więc postawiłam ją na podłodze, usiadłam obok i czekałam. Siedziałam tam około 10 minut i ani razu nie przeszedł tędy nikt.Schowałam twarz między nogami i zaczęłam płakać, właśnie straciłam najlepszego przyjaciela, jedyną osobę, którą znałam. Postanowiłam wyjść do parku, jeżeli takowy się w pobliżu znajduje. Szłam przed siebie, patrząc na chodnik, nie przejmowałam się osamotnioną torbą na środku korytarza. Cały czas myślałam o Niallu. Nagle zderzyłam się z kimś, albo z czymś tak mocno, że upadłam i ta osoba (?) też. Otworzyłam oczy. Leżałam na chłopaku w moim wieku o pięknych zielonych hipnotyzujących oczach. Od razu przypomniały mi się Nialla – niebieskie jak ocean. Nie mogłam opanować łez, więc szybko wstałam z chłopaka, przeprosiłam i odeszłam. Usiadłam na pobliskiej ławce, gdzie łzy zaczęły lecieć strumieniami. Schowałam twarz w dłonie i dałam się ponieść emocjom.  Jakaś ciepła ręka pojawiła się na moich plecach. Spojrzałam w lewo, a tam siedział ten sam chłopak, na którego wpadłam. Przytulił mnie tak po prostu, a ja go nawet nie znałam.
- Jestem Harry. Powiesz mi co się stało? – spytał tak łagodnym głosem, że nie mogłam się oprzeć. Opowiedziałam mu całą historię. Mimo, że miał tyle tatuaży, był bardzo miłym człowiekiem. Gdy skończyłam przytulił mnie z całej siły, znowu.
- Ten Niall musiał być niezłym pajacem okłamując swoją przyjaciółkę. – powiedział i teraz on zaczął zapoznawać mnie ze swoim życiorysem. Dowiedziałam się, że będziemy chodzić do jednej szkoły, a nawet klasy. Jestem w 2d – przynajmniej tak przeczytałam na moim planie lekcji, który był w zeszycie. Rozmawialiśmy do późna wciąż siedząc na tej samej ławce. Dał mi swój numer telefonu na ręku, zapiszę go jak wrócę i jeżeli torba będzie cała, bo o ile pamiętam widziałam w niej komórkę. Harry zaproponował, że mnie odprowadzi, ale ja nie chciałam, bo jak jest się samemu lepiej się płacze. Na szczęście park jest blisko Domu Dziecka , więc doszłam w 5 minut. Gdy weszłam w holu nadal leżała moja torba i jeszcze walizka, a na niej kartka:
Angie
Postanowiłem, że przywiozę ci ją wcześniej, bo jutro nie będziesz chciała mnie widzieć. Niestety w domu były tylko twoje rzeczy, nic więcej nawet mebli. Myślę, że się przeprowadzili, bardzo mi przykro.
Niall <3
Nie przejmowałam się tym co napisał. Wzięłam do ręki tą kartkę i wyrzuciłam do kosza. Na szczęście walizka miała kółka, więc położyłam na niej moją torbę i pojechałam do pokoju. Zastałam w nim dwie śpiące dziewczyny. Najciszej jak mogłam podeszłam do mojego łóżka postawiłam obok torby i wyciągnęłam z nich piżamę i coś pod prysznic. Niall nie zapomniał o ręczniku i bieliźnie, za co byłam mu wdzięczna. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki. Znalazłam ją po 10 minutach. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i nie susząc włosów wróciłam do pokoju. Spakowałam się na jutro, weszłam do łóżka i odpłynęłam do Krainy Morfeusza.************************************************************************
Mamy rozdział 7, jest trochę długi :). Informuję, iż zmieniłam bohaterkę Angie. Zobaczcie w poście BOHATEROWIE i zachęcam do obejrzenia zwiastuna nr 2 :)Angie <3

Zwiastun nr 2





Oto mój drugi zwiastun, gdyż stwierdziłam, że tamten jest za krótki <3

P.S. Zmieniam nazwę na Angie <3 

piątek, 9 maja 2014

Zwiastun





Oto zwiastun mojego bloga. Proszę o komentarze, bo nie wiem czy mam ciągnąć tego bloga :(

niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 6

Eloszki! Dzisiaj piszę na początku, ponieważ mam ważne oświadczenie! Ten rozdział jest trochę psychiczny! Jak nie chcecie to nie czytajcie. Następny będzie prawdopodobnie w za tydzień, ale jeszcze zobaczymy. Może napiszę trochę szybciej. Pozdro dla Sophie mojej sis. Blog Emily - this-is-love4.blogspot.com
Will <3
*********************************************************************************
Nienawidzę szpitali.Jestem tu dopiero tydzień, a znienawidziłam cały świat. Dla wszystkich jestem nie miła, nikt mnie tu już nie lubi. Oczywiści wyjątkiem jest Niall, którego jako jedynego pamiętam. Pomaga mi we wszystkim, jest bardzo cierpliwy. Stara się przypomnieć mi wszystko, ale ja nie jestem dobrym uczniem. Wcale nie chcę przypominać sobie kogoś kto mnie wyzywał, albo chciał mi coś zrobić. Nie długo mnie stąd wypisują, bardzo się z tego cieszę, ale niestety trafię do Domu Dziecka. Niall wiele razy namawiał mnie, żebym zamieszkała z nim, ale nie chcę się zrzucać na głowę pani Horan. Jak mnie wypiszą będę musiała pójść do szkoły, w której nie było mnie tydzień. Ciekawe czy mam tam jakąś przyjaciółkę, chociaż jakbym miała to pewnie przyszłaby mnie odwiedzić, a siedzi tu ze mną tylko Niall. Miałam już 2 operacje, pierwsza była na wątrobę, ale niestety uratowali tylko jeden płat i będę musiała brać zastrzyki, a drugą na tętniaka, ale nie udało im się nic zrobić, więc albo będę żyć z ogromnymi bólami, albo niedługo umrę. Ostatnio zauważyłam na rękach i udach blizny od żyletki, wiele raz pytałam Nialla dlaczego się cięłam, ale on zawsze omija ten temat. Nie ogarniam go, najpierw mówi, że powie mi wszystko co tylko będę chciała, a teraz tego nie przestrzega. Moje rozmyślania przerwał lekarz wchodzący do sali.
- Mam dla pani dobre wieści. Dzisiaj damy pani wypis i serię zastrzyków. Musi je pani przyjmować jeżeli pani będzie miała ogromne bóle, a na tętniaka dostanie pani tabletki. Po następną serię proszę zgłosić się za miesiąc.Do tego czasu proszę się nie przemęczać, nie nosić ciężkich rzeczy, plecaka również. Teraz powiem to pani koledze, a pani niech się już pakuje. I jeszcze jedno, załatwiłem pani miejsce w Domu Dziecka, więc proszę być spokojną. Trafi pani do najlepszego ośrodka, na ulicy( podał ulicę).
Gdy to mówił cały czas patrzył na mój dekolt. Myślałam, że mu zaraz walnę. Poproszę o zmianę lekarza, nie mam zamiaru być pacjentką jakiegoś pedofila. Lekarz wyszedł na korytarz, a ja rozpoczęłam pakowanie. Miałam bardzo mało rzeczy, tylko te, które przywiózł mi Niall. Gdy zakończyłam robić tą czynność. Do sali wszedł chłopak, który nie był zbyt zadowolony. Oczywiście gdy o to zapytałam, powiedział, że wszystko w porządku, i że mam się zbierać, bo dostał wypis. Niall wziął moją torbę i wyszliśmy ze szpitala. Cały czas mi we wszystkim pomagał – wsiąść do samochodu, zapiąć pas, zamknąć drzwi, wysiąść – zachowywał się jakbym była dzieckiem, albo lalką z porcelany.
*oczami Nialla*
Muszę się nią opiekować jak najlepiej umiem. Po tym jak lekarz powiedział mi co z Angie zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że za 2 tygodnie wyjeżdżamy. Nie pytałem gdzie, ale za wszelką cenę próbowałem ją przekonać, abyśmy tego jednak nie robili. Mama zmienia pracę i wyjeżdżamy do Nowego Jorku. Nie mogę powiedzieć tego Angie załamałaby się.
*oczami Angie*
W ciszy dojechaliśmy do Domu Dziecka. Z zewnątrz ten budynek wyglądał jak raj dla dzieci, ale wcale tak nie jest. Będąc w szpitalu miałam dużo czasu dla siebie i wykorzystywałam go czytając o tym Domu Dziecka. Były pozytywne opinie, ale znalazły się też negatywne, między innymi: „Przechodząc ulicą słyszałem krzyk i płacz dzieci”, albo „Kiedyś byłam w odwiedzinach u tych dzieci. Żadne z nich nie chciało ze mną rozmawiać, a jeżeli już to mówiły wyuczoną formułkę. Większość siedziała w kątach patrząc pusto w przestrzeń, trzymając żyletki w rękach, a gdy chciałam je im zabrać podcinały sobie żyły na znak, że mam odejść. Opiekunki popijały herbatę śmiejąc się. To jest PSYCHIATRYK”. Po przeczytaniu tych komentarzy, bałam się, że ze mną stanie się to samo, a ten walony lekarz mówił, że to najlepszy Dom Dziecka. Weszliśmy tam i od progu przywitała nas mała dziewczynka. Miała krótkie brązowe włosy i duże zielone oczy. Była prześliczna. Przytuliła się do mojej nogi i spytała czy zabiorę ją ze sobą. Zrobiło mi się jej bardzo żal. Wytłumaczyłam jej jak najmilej mogłam, że ja tu zostaję i niestety jej nie zabiorę. Dziewczynka odsunęła się i popatrzyła na mnie słodko:
- A będziesz moją przyjaciółką? Nikt mnie tutaj nie lubi i nikt się do mnie nie odzywa.
- Oczywiście, że tak. Będziemy najlepszymi przyjaciółkami. – nagle poczułam ostre bóle w brzuchu – Pokażesz mi gdzie jest łazienka?
Wzięłam od Nialla torbę, w której były leki i kierowałam się za dziewczynką. Niall zdążył tylko krzyknąć, że pójdzie mnie zgłosić, a ja już byłam w ubikacji. Szybko wyjęłam strzykawkę i wbiłam ją  brzuch. Nie do końca wiedziałam gdzie, ale chyba dobrze trafiłam. Jeżeli dożyję pełnoletności (mam 17 lat) zrobię sobie tatuaż w miejscy wątroby. Ból powoli zanikał, a ja na luzie wyszłam z łazienki. Pod drzwiami czekała na mnie moja mała księżniczka. Zapytałam jej jak ma na imię i sama się przedstawiłam. Jak już zaczęła mówić to nie mogła przestać. Naprawdę nie miała do kogo się odezwać. Dowiedziałam się, że nazywa się Sophie Pain, ma 6 lat i od początku mieszka w tym więzieniu. Nie wie kim byli jej rodzice. Podobno ktoś podstawił koszyk z nią i aktem urodzenia w środku (bez nazwisk rodziców), przynajmniej tak mówi pani Blood – opiekunka Domu Dziecka.