Angie<3
sobota, 14 czerwca 2014
Ogłoszenie
W związku z wakacjami zawieszam bloga na czas nieokreślony. Wiem, że to dziwne, ale w wakacje nie będę miała czasu na pisanie postów. Już teraz nie dodaję ich na czas. Przepraszam wszystkich, którzy czytali mojego bloga. Serdeczne pozdro dla Agaty, której ten blog nie za bardzo się podobał i Emilki, od której zaczęło się blogowanie. Nie jestem pewna czy zacznę we wrześniu. Przepraszam.
wtorek, 3 czerwca 2014
Rozdział 9
Byłam zła, wręcz wściekła. Czy on myśli, że jak tu przyjdzie to mu wybaczę? Myli się i to bardzo. Jedna łza spłynęła po moim poliku. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam. Zobaczyłam w oczach Harry'ego złość. Podobnie było u mnie i do tego jeszcze łzy. Wyszedł trzaskając drzwiami, a ja osunęłam się po nich. Niestety, nie potrafiłam mu wybaczyć. Wyjęłam z plecaka żyletkę i zaczęłam się okaleczać. Moja ręka praktycznie cała była we krwi wraz z bandażem. Weszłam do łazienki i nałożyłam nowy. Gdy z niej wychodziłam zauważyłam panią Blood, więc naciągnęłam rękawy bluzy.
- Tutaj jesteś, wszędzie cię szukałam. Przyszła rodzina, która chciałaby cię adoptować, więc proszę zachowuj się grzecznie.
Zeszłam z nią do gabinetu. Siedziała tam kobieta około 35 lat, a obok mężczyzna z chłopcem na rękach. Wyglądali na 40 lat i 2 lata. Stanęłam przy drzwiach, a opiekunka do nich podeszła i coś powiedziała. Kobieta natychmiast się odwróciła i do mnie podbiegła. Przytuliła mnie mocno co odwzajemniłam, bo lubię się tulić. Odsunęła się ode mnie i popatrzyła w moje oczy.
- Dziękujemy pani bardzo. Właśnie takiej dziewczyny szukaliśmy - powiedziała kobieta uśmiechając się do mnie. Podeszła do biurka i coś podpisała, zaraz za nią ten mężczyzna. Chłopczyk podbiegł i przytulił się do mojej nogi. Wzięłam go na ręce i odwzajemniłam uścisk. Tryskała od niego pozytywna energia. Był przesłodki i miał ogromne zielone oczy. Bardzo przypominały mi te Harry'ego. Nie mogę o nim teraz myśleć!!!!!!!!!!!!! Poszłam do pokoju, a za mną nowa rodzinka. Na szczęście nie zdążyłam się jeszcze wypakować. Des , bo tak miał na imię mój tata, wziął walizkę i plecak. Ja zabrałam tylko słuchawki i telefon. Wyszliśmy z Domu Dziecka żegnając się z panią Blood, która najwyraźniej była zadowolona, że wyjeżdżam, chociaż tak naprawdę nigdy nie rozmawiałyśmy. Wsiedliśmy do Range Rover'a i odjechaliśmy. Cały czas rozmawiałam z tą rodziną. Byli bardzo mili, a chłopiec ciągle się od mnie przytulał. Pokochałam ich od razu. Po 10 minutach dojechaliśmy do budynku naprzeciw szkoły. Weszliśmy do domu. W przedpokoju siedziała dziewczyna była ubrana w szorty i stanik sportowy, chyba szła pobiegać. Miałam wrażenie, że skądś ją znam. Przez chwilę popatrzyła mi w oczy, a potem wyszła z domu. Nie miałam zamiaru się nią przejmować, więc po prostu szłam za chłopcem ,który jak się dowiedziałam miał na imię Mick i zamierzał zaprowadzić mnie do pokoju. Nie szło mu to za dobrze przez co musieliśmy zejść na dół do taty, bo mam poszła do pracy. W salonie usłyszałam głos Harry'ego. Rozmawiał z moim tatą? Ej, co się tu dzieje? Skąd on zna ojca? Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi. Weszliśmy do kuchni i Harry na szczęście siedział tyłem.
- Cześć. Mick się trochę zgubił i nie pamięta gdzie jest mój pokój. Może ty mnie zaprowadzisz?
Harry odwrócił się w moją stronę.
- A więc ty jesteś moją nową "siostrzyczką". Ojciec mówił mi, że kogoś zaadoptowali, ale nie wiedziałem, że o ciebie chodzi. Spoko, nie martw się, zaopiekuję się tobą w szkole.
Nie mogłam uwierzyć Harry jest moim bratem. Nie mam zamiaru z nim żyć. Przez niego straciłam nadzieję. Powoli się wycofywałam, a on wstawał.
- Czemu mi to robisz? Wiesz, że nie chcę mieć kontaktu z żadnym z was. Wszyscy mnie okłamywaliście. - mówił cały czas się cofając, a on szedł w moją stronę - Nie możesz zrozumieć, że ja was nienawidzę? Jedyną osobą, której mogę wybaczyć jest Niall, ale on i tak się o to nie stara. Proszę cię przekaż Zayn'owi, że jest sukinsynem, który nawet nie potrafi przyznać się do siostry. Jest takim tchórzem jak ty. Oboje jesteście siebie warci. Zastanów się czy jeszcze mnie kochasz, bo mnie się wydaje, że jednak nie. Postawiłam Mick'a na ziemi i uciekłam do łazienki. Osunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Nienawidzę ich, szczerze ich nienawidzę. Usłyszałam płacz Mick'a, więc szybko wstałam i udałam się do pokoju skąd dobiegały te odgłosy. Przy biurku. stał Harry, a obok niego chłopiec. Loczek bił go i krzyczał, że jeżeli komuś powie to go zabije. Zaraz za mną do pokoju weszła moja siostra, która nie wiem jak tak szybko się tu znalazła. Powiedziałam jej na ucho, że ona zabiera chłopca, a ja "rozmawiam" z Harry'm. Po chwili już ich nie było. Podeszłam do lokersa i strzeliłam mu z liścia, potem w krocze,a na konie pięścią w brzuch. Przypomniałam sobie scenę jak on bił małego i od razu krew się we mnie zagotowała. Mimo, iż Harry już leżał postanowiłam podwoić jego cierpienie i ból. Kopnęłam go z całej siły w brzuch i walnęłam pięścią w twarz. Niestety, ale będzie miała wielkie limo pod okiem. Wyszłam z pokoju odprowadzona jękami chłopaka. Nie było mi go żąl i nie miałam wyrzutów sumienia. Weszłam do kuchni gdzie Emily - moja siostra - bawiła się z uspokojonym Mick'iem.
- Gdyby nie ty Harry nigdy by nie przestał. robił to już wile razy, ale nigdy nie dawałam mu rady. Niestety nie mam tyle sił co ty. Na szczęście zostajesz tu i nigdy więcej się to nie powtórzy. - powiedziała dziewczyna pięknie uśmiechając się do mnie.
- Jestem do usług. Mam pytanie, czy ty chodzisz do klasa pana Wolf? Bo jeżeli tak to fajne bo jesteś tylko rok starsza ode mnie i będziemy się dobrze dogadywać. Mam jeszcze drugie pytanie, czy państwo Hope pozwoliło cię się tak farbować? - pytałam
- Tak, chodzę do klasy pana Wolf. Tak, pozwolili mi się tak farbować i chętnie ci pomogę to zrobić.
Gdy to powiedziała Harry zszedł po schodach. Niemożliwe, żeby limo zrobiło się tak szybko i takie wielkie. Chociaż jestem zadowolona ze swojego dzieła. Należało mu się. Nikt, ale to nikt nie dotknie mojego brata. Tym bardziej jeżeli jest to jego brat, który jest brutalem.
Harry szybko wyszedł trzaskając drzwiami. Był taki zdenerwowany, że aż cały dom się zatrząsł i szyba się roztrzaskała.
- Jaki dzisiaj dzień tygodnia? - spytała Emily, a w jej oczach można było dostrzec strach? Co jest grane?
- Wtorek, a co?
- No to mamy przesrane. Nie zdążymy się już schować. Ojciec będzie podwójnie wkurwiony. Dobra, nie ma co. Wszyscy wchodzimy do łazienki i barykadujemy drzwi. Mick'a chowamy dodatkowo do szafki - coraz szybciej mówiła Emily biorąc chłopca na ręce. Otworzyłam drzwi i wparowaliśmy do pomieszczenia. Szybko zabarykadowaliśmy drzwi i schowaliśmy chłopca. Z nadzieją, że nas nie znajdzie usiadłyśmy na kafelkach. Ja dalej nie wiedziałam dlaczego to robimy. Nagle drzwi do domu otworzyły się z wielkim hukiem.
*********************************************************************************
Eloszki! Bardzo przepraszam za takie zaległości, ale jest dużo nauki i dodatkowo problemy w domu. Szczególne przeprosiny dla Agaty i Emilki, które z utęsknieniem czekały. Kocham Was!!!!!!!!!!!!!!
- Tutaj jesteś, wszędzie cię szukałam. Przyszła rodzina, która chciałaby cię adoptować, więc proszę zachowuj się grzecznie.
Zeszłam z nią do gabinetu. Siedziała tam kobieta około 35 lat, a obok mężczyzna z chłopcem na rękach. Wyglądali na 40 lat i 2 lata. Stanęłam przy drzwiach, a opiekunka do nich podeszła i coś powiedziała. Kobieta natychmiast się odwróciła i do mnie podbiegła. Przytuliła mnie mocno co odwzajemniłam, bo lubię się tulić. Odsunęła się ode mnie i popatrzyła w moje oczy.
- Dziękujemy pani bardzo. Właśnie takiej dziewczyny szukaliśmy - powiedziała kobieta uśmiechając się do mnie. Podeszła do biurka i coś podpisała, zaraz za nią ten mężczyzna. Chłopczyk podbiegł i przytulił się do mojej nogi. Wzięłam go na ręce i odwzajemniłam uścisk. Tryskała od niego pozytywna energia. Był przesłodki i miał ogromne zielone oczy. Bardzo przypominały mi te Harry'ego. Nie mogę o nim teraz myśleć!!!!!!!!!!!!! Poszłam do pokoju, a za mną nowa rodzinka. Na szczęście nie zdążyłam się jeszcze wypakować. Des , bo tak miał na imię mój tata, wziął walizkę i plecak. Ja zabrałam tylko słuchawki i telefon. Wyszliśmy z Domu Dziecka żegnając się z panią Blood, która najwyraźniej była zadowolona, że wyjeżdżam, chociaż tak naprawdę nigdy nie rozmawiałyśmy. Wsiedliśmy do Range Rover'a i odjechaliśmy. Cały czas rozmawiałam z tą rodziną. Byli bardzo mili, a chłopiec ciągle się od mnie przytulał. Pokochałam ich od razu. Po 10 minutach dojechaliśmy do budynku naprzeciw szkoły. Weszliśmy do domu. W przedpokoju siedziała dziewczyna była ubrana w szorty i stanik sportowy, chyba szła pobiegać. Miałam wrażenie, że skądś ją znam. Przez chwilę popatrzyła mi w oczy, a potem wyszła z domu. Nie miałam zamiaru się nią przejmować, więc po prostu szłam za chłopcem ,który jak się dowiedziałam miał na imię Mick i zamierzał zaprowadzić mnie do pokoju. Nie szło mu to za dobrze przez co musieliśmy zejść na dół do taty, bo mam poszła do pracy. W salonie usłyszałam głos Harry'ego. Rozmawiał z moim tatą? Ej, co się tu dzieje? Skąd on zna ojca? Postanowiłam nie zwracać na niego uwagi. Weszliśmy do kuchni i Harry na szczęście siedział tyłem.
- Cześć. Mick się trochę zgubił i nie pamięta gdzie jest mój pokój. Może ty mnie zaprowadzisz?
Harry odwrócił się w moją stronę.
- A więc ty jesteś moją nową "siostrzyczką". Ojciec mówił mi, że kogoś zaadoptowali, ale nie wiedziałem, że o ciebie chodzi. Spoko, nie martw się, zaopiekuję się tobą w szkole.
Nie mogłam uwierzyć Harry jest moim bratem. Nie mam zamiaru z nim żyć. Przez niego straciłam nadzieję. Powoli się wycofywałam, a on wstawał.
- Czemu mi to robisz? Wiesz, że nie chcę mieć kontaktu z żadnym z was. Wszyscy mnie okłamywaliście. - mówił cały czas się cofając, a on szedł w moją stronę - Nie możesz zrozumieć, że ja was nienawidzę? Jedyną osobą, której mogę wybaczyć jest Niall, ale on i tak się o to nie stara. Proszę cię przekaż Zayn'owi, że jest sukinsynem, który nawet nie potrafi przyznać się do siostry. Jest takim tchórzem jak ty. Oboje jesteście siebie warci. Zastanów się czy jeszcze mnie kochasz, bo mnie się wydaje, że jednak nie. Postawiłam Mick'a na ziemi i uciekłam do łazienki. Osunęłam się po ścianie i zaczęłam płakać. Nienawidzę ich, szczerze ich nienawidzę. Usłyszałam płacz Mick'a, więc szybko wstałam i udałam się do pokoju skąd dobiegały te odgłosy. Przy biurku. stał Harry, a obok niego chłopiec. Loczek bił go i krzyczał, że jeżeli komuś powie to go zabije. Zaraz za mną do pokoju weszła moja siostra, która nie wiem jak tak szybko się tu znalazła. Powiedziałam jej na ucho, że ona zabiera chłopca, a ja "rozmawiam" z Harry'm. Po chwili już ich nie było. Podeszłam do lokersa i strzeliłam mu z liścia, potem w krocze,a na konie pięścią w brzuch. Przypomniałam sobie scenę jak on bił małego i od razu krew się we mnie zagotowała. Mimo, iż Harry już leżał postanowiłam podwoić jego cierpienie i ból. Kopnęłam go z całej siły w brzuch i walnęłam pięścią w twarz. Niestety, ale będzie miała wielkie limo pod okiem. Wyszłam z pokoju odprowadzona jękami chłopaka. Nie było mi go żąl i nie miałam wyrzutów sumienia. Weszłam do kuchni gdzie Emily - moja siostra - bawiła się z uspokojonym Mick'iem.
- Gdyby nie ty Harry nigdy by nie przestał. robił to już wile razy, ale nigdy nie dawałam mu rady. Niestety nie mam tyle sił co ty. Na szczęście zostajesz tu i nigdy więcej się to nie powtórzy. - powiedziała dziewczyna pięknie uśmiechając się do mnie.
- Jestem do usług. Mam pytanie, czy ty chodzisz do klasa pana Wolf? Bo jeżeli tak to fajne bo jesteś tylko rok starsza ode mnie i będziemy się dobrze dogadywać. Mam jeszcze drugie pytanie, czy państwo Hope pozwoliło cię się tak farbować? - pytałam
- Tak, chodzę do klasy pana Wolf. Tak, pozwolili mi się tak farbować i chętnie ci pomogę to zrobić.
Gdy to powiedziała Harry zszedł po schodach. Niemożliwe, żeby limo zrobiło się tak szybko i takie wielkie. Chociaż jestem zadowolona ze swojego dzieła. Należało mu się. Nikt, ale to nikt nie dotknie mojego brata. Tym bardziej jeżeli jest to jego brat, który jest brutalem.
Harry szybko wyszedł trzaskając drzwiami. Był taki zdenerwowany, że aż cały dom się zatrząsł i szyba się roztrzaskała.
- Jaki dzisiaj dzień tygodnia? - spytała Emily, a w jej oczach można było dostrzec strach? Co jest grane?
- Wtorek, a co?
- No to mamy przesrane. Nie zdążymy się już schować. Ojciec będzie podwójnie wkurwiony. Dobra, nie ma co. Wszyscy wchodzimy do łazienki i barykadujemy drzwi. Mick'a chowamy dodatkowo do szafki - coraz szybciej mówiła Emily biorąc chłopca na ręce. Otworzyłam drzwi i wparowaliśmy do pomieszczenia. Szybko zabarykadowaliśmy drzwi i schowaliśmy chłopca. Z nadzieją, że nas nie znajdzie usiadłyśmy na kafelkach. Ja dalej nie wiedziałam dlaczego to robimy. Nagle drzwi do domu otworzyły się z wielkim hukiem.
*********************************************************************************
Eloszki! Bardzo przepraszam za takie zaległości, ale jest dużo nauki i dodatkowo problemy w domu. Szczególne przeprosiny dla Agaty i Emilki, które z utęsknieniem czekały. Kocham Was!!!!!!!!!!!!!!
Angie <3
piątek, 16 maja 2014
Rozdział 8
Obudziłam się o 6. Z racji tego, że robiłam to co godzinę,
stwierdziłam, że nie warto znowu się kłaść. Moje współlokatorki jeszcze spały,
więc najciszej jak mogłam zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam do łazienki.
Wykonałam poranne czynności, ubrałam się i poszłam do kuchni. Zjadłam
śniadanie, napisałam kartkę, że już poszłam do szkoły (chociaż nie wiem gdzie
to jest) i wyszłam z „domu”. Po drodze spotkałam ludzi, ktorzy poprowadzili
mnie w stronę budy. Myślałam, że o 7 nie będzie tu nikogo, a jednak się
pomyliłam. Na murze siedziało kilku
chłopaków z tatuażami, a jednym z nich był Harry. Nasze spojrzenia spotkały
się. Jego uśmiech jest powalający! Pożegnał się z chłopakami i podszedł do
mnie. Zaskoczyło mnie jego przywitanie, czyli słodki przytulasek. To był
najsłodszy przytulas świata!
- Jak się dzisiaj czujesz? – spytał przytulając mnie
jeszcze mocniej.
Prawdę mówiąc z moim zdrowiem nie jest najlepiej, ale nie
mogę mu tego powiedzieć.
- Jest świetnie Harry. – mówiłam z udawanym uśmiechem, bo
tak naprawdę strasznie bolała mnie głowa.
Uśmiechnął się mega słodko. Wziął mój plecak i poszliśmy
do szkoły. Obiecał, że będzie nosił mój plecak każdą przerwę, bo wie, że nie
mogę nosić ciężkich rzeczy. Szliśmy przez korytarz szkolny śmiejąc się.
Weszliśmy do klasy gdzie siedział Niall. Chciałam nie zwracać na niego uwagi,
lecz troszkę mi nie wyszło. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam kierunku łazienki. Nie mogłam na niego
patrzeć. Bałam się, że znowu mnie okłamie. Nagle ktoś zapukał do drzwi kabiny.
- Angie? Co się dzieje?
- Harry! Błagam, chcę zostać sama.
Sądząc, że Harry tak łatwo nie odpuści szybko wzięłam
tabletkę na tętniaka. Harry wszedł do kabiny obok i wdrapał się po ścianie.
Uklęknął przede mną i wytarł mój polik. Płakałam, i to bardzo. Chciałam
zapomnieć o Niallu. Mimo, że mi pomógł nienawidzę go z całego serca. Rzuciłam
sie Harry’emu na szyję i wyszeptałam:
- To on...
On wiedział o co mi chodzi, bo wszystkie jego mięśnie się
napięły. Teraz zrozumiałam, że powinnm wybaczyć Niall’owi. Wkońcu okłamał mnie
żebym nie ciepiał, ale mimo to powinien mi powiedzieć. Jednak mu nie wybaczę.
Kobieta zmienną jest.
- Harry, wiesz, że wciąż jesteśmy w damskiej toalecie? –
zapytałam
Chłopak wstał i pomógł mi zrobić to samo. Gdy wyszliśmy
zabrzmiał dzwonek. Weszliśmy do klasy. On usiadł ze swoimi kolegami, a ja sama
przy oknie. Było mi smutno z powodu
Niall’a, ale nie mogłam mu wybaczyć tak od razu. Nauczyciel wszedł do klasy.
- Dzień dobry wszystkim i witamy pannę Sparks po krótkiej
przerwie. – powiedział
Wszystkie oczy zwrócone były w moją stronę. Stres to
jedyne co wtedy czułam. Do Harry’ego się uśmiechęłam, a on i jego koledzy do
mnie.
Nauczyciel zaczął lekcję. Nie za bardzo chciało mi się
słuchać, więc z tyłu zeszytu zaczęłam rysować. Naszkicowałam swoją rękę całą w
bliznach i jakby mogła wyglądać moja rodzina. Pamiętam jak Niall mówił, że w
tej szkole jest mój brat i był on w tej paczce. Niestety, na razie jedyna grupa
chłopaków, która rzucała mi się w oczy był to Harry i jego kumple. Odwróciłam
się i zauważyłam, że mulat, z którym siedzi Harry patrzy na mnie, szybko
odwróciłam wzrok i w tym momencie zadzwonił dzwonek kończący lekcję. Gdy się pakowałam
podsedł do mnie Harry z kolegami.
- Czas na poznanie moich przyjaciół. – mówił – To Liam,
Louis i Zayn. Jeszcze kiedyś był z nami taki blondyn, ale odszedł.
Niall, on miał na myśli Niall’a. To oni są tą paczką,
która mnie wyzywała i w niej jest mój brat. Muszę skojarzyć fakty. Który z nich
zachowywał się najbardziej podejrzanie? Zayn, zdecydowanie, on gapił się na
mnie całą lekcję. Już go nienawidzę i jeszcze brzuch zaczął nieznośnie boleć.
Cały czas patrząc na nich wyjęłam z plecaka strzykawkę. Napełniłam płynem,
odszukałam wątroby i wbiłam w odpowiednie miejsce. Chłopcy wciąż patrzyli to na
moją twarz, to na brzuch i moją rękę. Wyjęłam ją ze skóry i patrząc w oczy
Zayn’a otworzyłam jego rękę i włozyłam do niej pusty już lek.
- Żebyś na następny raz pamiętał o siostrze. - powiedziałam i wyszłam z klasy.
Łza spłynęła po moim policzku. Jak on mógł żyć ze
świadomością, że robił przykrość siostrze. Schowałam się w łazience, gdzie łzy
płynęły już ciurkiem. Przeszukałam wszystkie kieszenie i wkońcu znalazłam.
Żyletka. Zrobiłam pierwsze nacięcie na nadgarstku. Krew spływała, a krople łez
mieszały się z nią i spadały na podłogę. Drugie nacięcie. Poczułam ulgę.
Wygrawerowałam jeszcze tylko inicjały moich oprawców i wyszłam z łazienki
prosto na lekcję. W polowie drogi do Sali oczywiście zorientowałam się jaka
jestem mądra – nie połżyłam nic na ranę i teraz mam cały sweter w krwi. Zanim
weszłam do klasy podwinęłam rękawy i wytarłam rękę chustką.
-A teraz panienka Sparks powie nam czego nauczyła się na
dzisiejszej lekcji – powiedziała nauczycielka po 40 minutach.
Niestety, nie słuchałam całą lekcję i kompletnie nie
wiedziałam co odpowiedzieć, ale byłam też bardzo wkurzona, więc to
wykorzystałam. Na szczęście była to lekcja Wychowania Do Życia W Rodzinie.
- Nauczyłam się, że rodzeństwo nie powinno się nawzajem
oszukiwać, bo to kończy się źle. Rodzice powinni pomagać dzieciom we wszystkich
sprawach, nawet tych, które ich nie dotyczą.
– powiedziałam i wyszłam z klasy, bo akurat zabrzmiał dzwonek. Cały
dzień uciekałam przed chłopakami. Nie mam zamiaru ich spotkać, pytaliby o rękę
i tłumaczyli się, a ja tego nie chcę. Od razu po lekcjach ruszyłam do „domu”.
Weszłam i udałam się do pokoju. Znalazlam apteczkę, zdezynfekowałam ranę i nałożyłam
bandaż. Położyłam się na łóżku i płakałam. Czemu nie mogę mieć życia takiego
jak inne dziewczyny? Nagle usłyszałam , że ktoś puka do pokoju. Powiedziałam
proszę, nie patrząc na drzwi i to był mój błąd. Gdybym tylko wiedziała kto za
nimi stoi nigdy bym go nie wpuściła.
- Cześć twoja opiekunka mnie wpuściła.
- Czego chcesz Harry? Myślisz, że jak tu przyjdziesz i
będziesz się tłumaczył to ci wybaczę? Jesteś dzieckiem i myślę, że zawsze nim
byłeś. Nie potrzebuję wyjaśnień dla mnie wszystko jest jasne. Wszyscy mnie
okłamujecie i wykorzystujecie, więc proszę idź już. – odpowiedziałam.
- Kiedy to zrobiłaś? – zapytał łapiąc za moją zwisającą z
łóżka rękę
– Nie rozumiesz, że nie chcę żyć, przez to co mi robicie? Cały czas byłam obrażana, teraz wszyscy obgadują minie za plecami. To nie jest życie, a poza tym i tak niedługo umrę, więc co za różnica?
– Nie rozumiesz, że nie chcę żyć, przez to co mi robicie? Cały czas byłam obrażana, teraz wszyscy obgadują minie za plecami. To nie jest życie, a poza tym i tak niedługo umrę, więc co za różnica?
Gadałam jak najęta o śmierci dopóki nie uspokoił mnie
jeden miły gest. Poczułam miękkie usta Harry’ego na swoich. Byłam w niebie.
- Teraz wierzysz, że nigdy nie chciałem cię skrzywdzić? Od
zawsze cię kochałem i chciałem zwrócić na siebie twoją uwagę.
*********************************************************************************
Rozdział trochę dłuższy bo wyjeżdżam na zieloną szkołę i nie będzie mnie przez tydzień.
Angie <3
środa, 14 maja 2014
Konkurs
Eloszki! Niestety na razie rysunek wysłała mi Emily. Zgodnie z obietnicą reklamuję jej bloga -
this-is-love4.blogspot.com. Czekam na następne prace, a oto propozycja Emily:
this-is-love4.blogspot.com. Czekam na następne prace, a oto propozycja Emily:
a na tym się wzorowała:
Podobni?
Angie<3
poniedziałek, 12 maja 2014
Ankieta i Ogłoszenie
Po prawej stronie w rogu zamieszczam ankietę, w której będziecie głosować co ile mam dodawać nowy post. Bardzo zależy mi na tym, by zagłosowało jak najwięcej osób, ponieważ liczba wyświetleń jest bardzo mała :(.
Ogłaszam konkurs na rysunek 1D. Może być Harry, Liam, Zayn, Louis, Niall, albo całe One Direction. Nagroda to rozgłoszenie bloga. Prace proszę wysyłać na e-mail Angie-Sparks@wp.pl. Na przesłanie prac czekam do 30 maja. W wiadomości proszę zawrzeć:
-Imię/pseudo
-Nazwisko
-Wiek
-Na czym się wzorowałeś/aś
-Link do bloga jeżeli takowy posiadacie
Angie<3
sobota, 10 maja 2014
Rozdział 7
Gdy
doszłyśmy do Nialla on już na nas czekał.
- Masz pokój nr 15 i jesteś w nim z dwiema dziewczynami po 12 i 15 lat. Ogólnie mieszka tu 20 osób – 2 niemowlaki, 1 dziewczynka 6 lat, 3 osoby po 12 lat (dwóch chłopców i jedna dziewczyna), 5 po 15 – trzej chłopcy i dwie dziewczyny, 4 chłopców po 16 lat i 5 (dwie dziewczyny, trzech chłopców) twoim wieku. Tu masz listę kiedy posiłki i ogólnie zasady. Nie powiem, troszkę ci współczuję. Błagam rozchmurz się trochę. Nie jest aż tak źle. Wreszcie nie tylko ty będziesz się cięła. Masz już jedną super koleżankę. – mówiąc to wziął na ręce Sophie. Wyglądali bardzo słodko, ale Niall za chwilę ją postawił, by wziąć moje torby. Pamięta, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Właśnie przypomniało mi się, że w swoim monologu wspomniał o cięciu się.
- Wyjaśnisz mi w końcu o co chodzi z tymi pocięciem? Widzę na moim ciele ślady Niall, więc nie zmieniaj tematu. Mam prawo wiedzieć co robiłam kiedyś, jaka byłam, jak mnie traktowali. Chcę wiedzieć komu mogę ufać Niall. Cały czas mówisz o ludziach, którzy chcieli mi coś zrobić, albo się ze mnie śmiali. Chcę znać prawdę. –powiedziałam stanowczo, patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- Nie chciałem ci tego mówić, bo myślałem, że nie będziesz już ze mną rozmawiała. Kiedyś byłem w paczce najpopularniejszych osób w szkole. Trochę się z ciebie śmiali, ale oczywiście ja nie. Ale nie powstrzymałem ich też. Macocha cię biła, tata zapomniał, a brat też należał do paczki i nazwał cię dzi**ą.
Moje oczy zalały się łzami. Jak on mógł ukrywać przede mną, że mam brata, macochę i tatę. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy on rzeczywiście się ze mnie nie śmiał. Na szczęście Sophie już dawno odeszła i nie słyszała ostatniego zdania.
- Możesz już iść do domu. Poradzę sobie. Spotkamy się w szkole, jeżeli będę w stanie przyjść.
Nie wiedziałam co mam robić, gdy on po prostu wyszedł i zostawił mnie samą. Nie próbował się tłumaczyć. Nie zapytał dlaczego powiedziałam „jeżeli będę w stanie przyjść”. Po prostu sobie wyszedł. Mimo, że miałam nie dźwigać ciężarów, wzięłam w rękę swoją torbę i ruszyłam do pokoju. Po paru krokach torba była dla mnie za ciężka, więc postawiłam ją na podłodze, usiadłam obok i czekałam. Siedziałam tam około 10 minut i ani razu nie przeszedł tędy nikt.Schowałam twarz między nogami i zaczęłam płakać, właśnie straciłam najlepszego przyjaciela, jedyną osobę, którą znałam. Postanowiłam wyjść do parku, jeżeli takowy się w pobliżu znajduje. Szłam przed siebie, patrząc na chodnik, nie przejmowałam się osamotnioną torbą na środku korytarza. Cały czas myślałam o Niallu. Nagle zderzyłam się z kimś, albo z czymś tak mocno, że upadłam i ta osoba (?) też. Otworzyłam oczy. Leżałam na chłopaku w moim wieku o pięknych zielonych hipnotyzujących oczach. Od razu przypomniały mi się Nialla – niebieskie jak ocean. Nie mogłam opanować łez, więc szybko wstałam z chłopaka, przeprosiłam i odeszłam. Usiadłam na pobliskiej ławce, gdzie łzy zaczęły lecieć strumieniami. Schowałam twarz w dłonie i dałam się ponieść emocjom. Jakaś ciepła ręka pojawiła się na moich plecach. Spojrzałam w lewo, a tam siedział ten sam chłopak, na którego wpadłam. Przytulił mnie tak po prostu, a ja go nawet nie znałam.
- Jestem Harry. Powiesz mi co się stało? – spytał tak łagodnym głosem, że nie mogłam się oprzeć. Opowiedziałam mu całą historię. Mimo, że miał tyle tatuaży, był bardzo miłym człowiekiem. Gdy skończyłam przytulił mnie z całej siły, znowu.
- Ten Niall musiał być niezłym pajacem okłamując swoją przyjaciółkę. – powiedział i teraz on zaczął zapoznawać mnie ze swoim życiorysem. Dowiedziałam się, że będziemy chodzić do jednej szkoły, a nawet klasy. Jestem w 2d – przynajmniej tak przeczytałam na moim planie lekcji, który był w zeszycie. Rozmawialiśmy do późna wciąż siedząc na tej samej ławce. Dał mi swój numer telefonu na ręku, zapiszę go jak wrócę i jeżeli torba będzie cała, bo o ile pamiętam widziałam w niej komórkę. Harry zaproponował, że mnie odprowadzi, ale ja nie chciałam, bo jak jest się samemu lepiej się płacze. Na szczęście park jest blisko Domu Dziecka , więc doszłam w 5 minut. Gdy weszłam w holu nadal leżała moja torba i jeszcze walizka, a na niej kartka:
- Masz pokój nr 15 i jesteś w nim z dwiema dziewczynami po 12 i 15 lat. Ogólnie mieszka tu 20 osób – 2 niemowlaki, 1 dziewczynka 6 lat, 3 osoby po 12 lat (dwóch chłopców i jedna dziewczyna), 5 po 15 – trzej chłopcy i dwie dziewczyny, 4 chłopców po 16 lat i 5 (dwie dziewczyny, trzech chłopców) twoim wieku. Tu masz listę kiedy posiłki i ogólnie zasady. Nie powiem, troszkę ci współczuję. Błagam rozchmurz się trochę. Nie jest aż tak źle. Wreszcie nie tylko ty będziesz się cięła. Masz już jedną super koleżankę. – mówiąc to wziął na ręce Sophie. Wyglądali bardzo słodko, ale Niall za chwilę ją postawił, by wziąć moje torby. Pamięta, że nie mogę nosić ciężkich rzeczy. Właśnie przypomniało mi się, że w swoim monologu wspomniał o cięciu się.
- Wyjaśnisz mi w końcu o co chodzi z tymi pocięciem? Widzę na moim ciele ślady Niall, więc nie zmieniaj tematu. Mam prawo wiedzieć co robiłam kiedyś, jaka byłam, jak mnie traktowali. Chcę wiedzieć komu mogę ufać Niall. Cały czas mówisz o ludziach, którzy chcieli mi coś zrobić, albo się ze mnie śmiali. Chcę znać prawdę. –powiedziałam stanowczo, patrząc w jego piękne niebieskie oczy.
- Nie chciałem ci tego mówić, bo myślałem, że nie będziesz już ze mną rozmawiała. Kiedyś byłem w paczce najpopularniejszych osób w szkole. Trochę się z ciebie śmiali, ale oczywiście ja nie. Ale nie powstrzymałem ich też. Macocha cię biła, tata zapomniał, a brat też należał do paczki i nazwał cię dzi**ą.
Moje oczy zalały się łzami. Jak on mógł ukrywać przede mną, że mam brata, macochę i tatę. Najgorsze jest to, że nie mam pojęcia, czy on rzeczywiście się ze mnie nie śmiał. Na szczęście Sophie już dawno odeszła i nie słyszała ostatniego zdania.
- Możesz już iść do domu. Poradzę sobie. Spotkamy się w szkole, jeżeli będę w stanie przyjść.
Nie wiedziałam co mam robić, gdy on po prostu wyszedł i zostawił mnie samą. Nie próbował się tłumaczyć. Nie zapytał dlaczego powiedziałam „jeżeli będę w stanie przyjść”. Po prostu sobie wyszedł. Mimo, że miałam nie dźwigać ciężarów, wzięłam w rękę swoją torbę i ruszyłam do pokoju. Po paru krokach torba była dla mnie za ciężka, więc postawiłam ją na podłodze, usiadłam obok i czekałam. Siedziałam tam około 10 minut i ani razu nie przeszedł tędy nikt.Schowałam twarz między nogami i zaczęłam płakać, właśnie straciłam najlepszego przyjaciela, jedyną osobę, którą znałam. Postanowiłam wyjść do parku, jeżeli takowy się w pobliżu znajduje. Szłam przed siebie, patrząc na chodnik, nie przejmowałam się osamotnioną torbą na środku korytarza. Cały czas myślałam o Niallu. Nagle zderzyłam się z kimś, albo z czymś tak mocno, że upadłam i ta osoba (?) też. Otworzyłam oczy. Leżałam na chłopaku w moim wieku o pięknych zielonych hipnotyzujących oczach. Od razu przypomniały mi się Nialla – niebieskie jak ocean. Nie mogłam opanować łez, więc szybko wstałam z chłopaka, przeprosiłam i odeszłam. Usiadłam na pobliskiej ławce, gdzie łzy zaczęły lecieć strumieniami. Schowałam twarz w dłonie i dałam się ponieść emocjom. Jakaś ciepła ręka pojawiła się na moich plecach. Spojrzałam w lewo, a tam siedział ten sam chłopak, na którego wpadłam. Przytulił mnie tak po prostu, a ja go nawet nie znałam.
- Jestem Harry. Powiesz mi co się stało? – spytał tak łagodnym głosem, że nie mogłam się oprzeć. Opowiedziałam mu całą historię. Mimo, że miał tyle tatuaży, był bardzo miłym człowiekiem. Gdy skończyłam przytulił mnie z całej siły, znowu.
- Ten Niall musiał być niezłym pajacem okłamując swoją przyjaciółkę. – powiedział i teraz on zaczął zapoznawać mnie ze swoim życiorysem. Dowiedziałam się, że będziemy chodzić do jednej szkoły, a nawet klasy. Jestem w 2d – przynajmniej tak przeczytałam na moim planie lekcji, który był w zeszycie. Rozmawialiśmy do późna wciąż siedząc na tej samej ławce. Dał mi swój numer telefonu na ręku, zapiszę go jak wrócę i jeżeli torba będzie cała, bo o ile pamiętam widziałam w niej komórkę. Harry zaproponował, że mnie odprowadzi, ale ja nie chciałam, bo jak jest się samemu lepiej się płacze. Na szczęście park jest blisko Domu Dziecka , więc doszłam w 5 minut. Gdy weszłam w holu nadal leżała moja torba i jeszcze walizka, a na niej kartka:
Angie
Postanowiłem, że przywiozę ci ją
wcześniej, bo jutro nie będziesz chciała mnie widzieć. Niestety w domu były
tylko twoje rzeczy, nic więcej nawet mebli. Myślę, że się przeprowadzili,
bardzo mi przykro.
Niall <3
Nie
przejmowałam się tym co napisał. Wzięłam do ręki tą kartkę i wyrzuciłam do
kosza. Na szczęście walizka miała kółka, więc położyłam na niej moją torbę i
pojechałam do pokoju. Zastałam w nim dwie śpiące dziewczyny. Najciszej jak
mogłam podeszłam do mojego łóżka postawiłam obok torby i wyciągnęłam z nich
piżamę i coś pod prysznic. Niall nie zapomniał o ręczniku i bieliźnie, za co
byłam mu wdzięczna. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do łazienki. Znalazłam
ją po 10 minutach. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się i nie susząc włosów wróciłam
do pokoju. Spakowałam się na jutro, weszłam do łóżka i odpłynęłam do Krainy
Morfeusza.************************************************************************
Mamy rozdział 7, jest trochę długi :). Informuję, iż zmieniłam bohaterkę Angie. Zobaczcie w poście BOHATEROWIE i zachęcam do obejrzenia zwiastuna nr 2 :)Angie <3
Zwiastun nr 2
Oto mój drugi zwiastun, gdyż stwierdziłam, że tamten jest za krótki <3
P.S. Zmieniam nazwę na Angie <3
piątek, 9 maja 2014
niedziela, 4 maja 2014
Rozdział 6
Eloszki! Dzisiaj piszę na początku, ponieważ mam ważne oświadczenie! Ten rozdział jest trochę psychiczny! Jak nie chcecie to nie czytajcie. Następny będzie prawdopodobnie w za tydzień, ale jeszcze zobaczymy. Może napiszę trochę szybciej. Pozdro dla Sophie mojej sis. Blog Emily - this-is-love4.blogspot.com
Will <3
*********************************************************************************
Nienawidzę szpitali.Jestem tu dopiero tydzień, a
znienawidziłam cały świat. Dla wszystkich jestem nie miła, nikt mnie tu już nie
lubi. Oczywiści wyjątkiem jest Niall, którego jako jedynego pamiętam. Pomaga mi
we wszystkim, jest bardzo cierpliwy. Stara się przypomnieć mi wszystko, ale ja
nie jestem dobrym uczniem. Wcale nie chcę przypominać sobie kogoś kto mnie
wyzywał, albo chciał mi coś zrobić. Nie długo mnie stąd wypisują, bardzo się z
tego cieszę, ale niestety trafię do Domu Dziecka. Niall wiele razy namawiał
mnie, żebym zamieszkała z nim, ale nie chcę się zrzucać na głowę pani Horan. Jak
mnie wypiszą będę musiała pójść do szkoły, w której nie było mnie tydzień.
Ciekawe czy mam tam jakąś przyjaciółkę, chociaż jakbym miała to pewnie
przyszłaby mnie odwiedzić, a siedzi tu ze mną tylko Niall. Miałam już 2
operacje, pierwsza była na wątrobę, ale niestety uratowali tylko jeden płat i
będę musiała brać zastrzyki, a drugą na tętniaka, ale nie udało im się nic
zrobić, więc albo będę żyć z ogromnymi bólami, albo niedługo umrę. Ostatnio
zauważyłam na rękach i udach blizny od żyletki, wiele raz pytałam Nialla
dlaczego się cięłam, ale on zawsze omija ten temat. Nie ogarniam go, najpierw
mówi, że powie mi wszystko co tylko będę chciała, a teraz tego nie przestrzega.
Moje rozmyślania przerwał lekarz wchodzący do sali.
- Mam dla pani dobre wieści. Dzisiaj damy pani wypis i
serię zastrzyków. Musi je pani przyjmować jeżeli pani będzie miała ogromne
bóle, a na tętniaka dostanie pani tabletki. Po następną serię proszę zgłosić
się za miesiąc.Do tego czasu proszę się nie przemęczać, nie nosić ciężkich
rzeczy, plecaka również. Teraz powiem to pani koledze, a pani niech się już pakuje. I jeszcze jedno, załatwiłem pani miejsce w Domu Dziecka, więc proszę
być spokojną. Trafi pani do najlepszego ośrodka, na ulicy( podał ulicę).
Gdy to mówił cały czas patrzył na mój dekolt. Myślałam,
że mu zaraz walnę. Poproszę o zmianę lekarza, nie mam zamiaru być pacjentką
jakiegoś pedofila. Lekarz wyszedł na korytarz, a ja rozpoczęłam pakowanie.
Miałam bardzo mało rzeczy, tylko te, które przywiózł mi Niall. Gdy zakończyłam
robić tą czynność. Do sali wszedł chłopak, który nie był zbyt zadowolony.
Oczywiście gdy o to zapytałam, powiedział, że wszystko w porządku, i że mam się
zbierać, bo dostał wypis. Niall wziął moją torbę i wyszliśmy ze szpitala. Cały
czas mi we wszystkim pomagał – wsiąść do samochodu, zapiąć pas, zamknąć drzwi,
wysiąść – zachowywał się jakbym była dzieckiem, albo lalką z porcelany.
*oczami Nialla*
Muszę się nią opiekować jak najlepiej umiem. Po tym jak
lekarz powiedział mi co z Angie zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że za 2
tygodnie wyjeżdżamy. Nie pytałem gdzie, ale za wszelką cenę próbowałem ją
przekonać, abyśmy tego jednak nie robili. Mama zmienia pracę i wyjeżdżamy do
Nowego Jorku. Nie mogę powiedzieć tego Angie załamałaby się.
*oczami Angie*
W ciszy dojechaliśmy do Domu Dziecka. Z zewnątrz ten
budynek wyglądał jak raj dla dzieci, ale wcale tak nie jest. Będąc w szpitalu
miałam dużo czasu dla siebie i wykorzystywałam go czytając o tym Domu Dziecka.
Były pozytywne opinie, ale znalazły się też negatywne, między innymi: „Przechodząc
ulicą słyszałem krzyk i płacz dzieci”, albo „Kiedyś byłam w odwiedzinach u tych
dzieci. Żadne z nich nie chciało ze mną rozmawiać, a jeżeli już to mówiły
wyuczoną formułkę. Większość siedziała w kątach patrząc pusto w przestrzeń,
trzymając żyletki w rękach, a gdy chciałam je im zabrać podcinały sobie żyły na
znak, że mam odejść. Opiekunki popijały herbatę śmiejąc się. To jest PSYCHIATRYK”.
Po przeczytaniu tych komentarzy, bałam się, że ze mną stanie się to samo, a ten
walony lekarz mówił, że to najlepszy Dom Dziecka. Weszliśmy tam i od progu
przywitała nas mała dziewczynka. Miała krótkie brązowe włosy i duże zielone
oczy. Była prześliczna. Przytuliła się do mojej nogi i spytała czy zabiorę ją
ze sobą. Zrobiło mi się jej bardzo żal. Wytłumaczyłam jej jak najmilej mogłam,
że ja tu zostaję i niestety jej nie zabiorę. Dziewczynka odsunęła się i
popatrzyła na mnie słodko:
- A będziesz moją przyjaciółką? Nikt mnie tutaj nie lubi
i nikt się do mnie nie odzywa.
- Oczywiście, że tak. Będziemy najlepszymi przyjaciółkami.
– nagle poczułam ostre bóle w brzuchu – Pokażesz mi gdzie jest łazienka?
Wzięłam od Nialla torbę, w której były leki i kierowałam
się za dziewczynką. Niall zdążył tylko krzyknąć, że pójdzie mnie zgłosić, a ja
już byłam w ubikacji. Szybko wyjęłam strzykawkę i wbiłam ją brzuch. Nie do końca wiedziałam gdzie, ale
chyba dobrze trafiłam. Jeżeli dożyję pełnoletności (mam 17 lat) zrobię sobie
tatuaż w miejscy wątroby. Ból powoli zanikał, a ja na luzie wyszłam z łazienki.
Pod drzwiami czekała na mnie moja mała księżniczka. Zapytałam jej jak ma na
imię i sama się przedstawiłam. Jak już zaczęła mówić to nie mogła przestać.
Naprawdę nie miała do kogo się odezwać. Dowiedziałam się, że nazywa się Sophie
Pain, ma 6 lat i od początku mieszka w tym więzieniu. Nie wie kim byli jej
rodzice. Podobno ktoś podstawił koszyk z nią i aktem urodzenia w środku (bez
nazwisk rodziców), przynajmniej tak mówi pani Blood – opiekunka Domu Dziecka.
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Rozdział 5
Od paru godzin słyszę tylko pikanie jakiegoś urządzenia.
Nie mogę otworzyć oczu, ani nic powiedzieć, czuję się taka bezbronna. Nie
pamiętam nic, jak się tu znalazłam, jak się nazywam i kim jestem. Nic
kompletnie, zero, pustka. Ale wiem, że jestem mega wkur**ona, nie wiem
dlaczego, przez kogo, ale jestem, tak jakbym miała to wrodzone – wkur**enie to
jedyne co teraz czuję. Ktoś wszedł do sali i zapytał jakąś babkę (chyba) jak
się czuje Angie Sparks, a biorąc pod uwagę, że chyba nikt nie leży ze mną na sali
to ja. Dobra już połowa sukcesu za mną. Chyba z milion razy próbowałam otworzyć
oczy i nic. Stwierdziłam, że teraz pójdę spać, a jak się obudzę to spróbuję
kolejne milion. Po 15 minutach ciągle nie mogłam zasnąć. Spróbowałam otworzyć
oczy i nie uwierzycie, udało mi się. Jestem w szpitalu, ale z jakiego powodu?
Zauważyłam pielęgniarkę siedzącą przy biurku.
- Przepraszam. Mogłaby mi pani powiedzieć dlaczego tutaj
jestem? – zapytałam jej.
- Panie doktorze wybudziła się. – krzyknęła tylko i
wybiegła z Sali.
Po paru minutach wróciła ta sama pielęgniarka z lekarzem,
nawet przystojnym lekarzem. Podszedł do mnie, odkrył, podwinął piżamę i dotknął
mojego brzucha. Na początku czuła się dziwnie, ale gdy już go dotknął syknęłam
z bólu. Nic nie powiedział i dotknął mojej głowy, ta mnie nie bolała. Pokręcił
głową i na mnie spojrzał. Powiedział pielęgniarce, że zrobią mi EKG i USG i
wyszedł. To było bardzo dziwne, jakieś psychiczne. Kobieta wzięła moje łóżko i
zaciągnęła do jakiejś małej sali, gdzie był jakiś sprzęt do prześwietlania. Położyła
mnie na nim, a sama poszła po lekarza. Gdy przyszedł włączył maszynę i zaczął
badanie. Następnie podszedł do mnie i powiedział:
- Pani Sparks jak sama pani zauważyła ma pani amnezję,
ale to nie wszystko. Po tym badaniu stwierdzam jeszcze skurcze wątroby i tętniaka
mózgu. Jest jeszcze sprawa domu. Nikt nie zgłosił się jako twoja rodzina i
jeszcze nie wiem co z tobą zrobić, ale najprawdopodobniej trafisz do domu
dziecka. Bardzo mi przykro.
I odszedł tak po prostu. Właśnie dowiedziałam się o chorobie,
o której nie mam pojęcia, a on mnie tak zostawia. Jeszcze trafię do domu
dziecka to już jest przegięcie. Ale jak ja w ogóle trafiłam do szpitala? To
teraz nie ma znaczenia, ja się nie nadaję do domu dziecka. Seryjnie.
Pięlegniara odwiozła mnie na salę, gdzie czekał jakiś chłopak z kwiatami.
Dziwne, przecież leżę sama. Blondyn o niebieskich oczach podszedł do mnie i
chciał mi wręczyć kwiaty, ale pielęgniarka powiedział, że jestem na nie
uczulona i nie mogę ich wąchać.
- Angie tak się martwiłem. Myślałem, że coś ci się stało.
Tak dzielnie oddałaś wtedy Zayn’owi, ale ten głupi Louis musiał wtedy przyjść i
cię walnąć. Ja chciałem ci pomóc, ale nie mogłem. Zdążyłem zadzwonić po karetkę,
a oni szybko uciekli stamtąd ciągnąc mnie za sobą. Przepraszam. – mówił szybko,
ale ja i tak nie mogłam go sobie przypomnieć.
- Przepraszam, ale ja cię nie pamiętam. Mam amnezję i
skurcze wątroby i tętniaka mózgu, także przepraszam. I jeszcze chcą mnie oddać
do domu dziecka, bo nikt nie zgłosił się jako mój rodzic. Moje życie to jedno
wielkie gówno, ale przynajmniej wiem jak trafiłam do szpitala. Dziękuję za
pomoc i w ogóle, ale nie mogę sobie ciebie przypomnieć, przepraszam.
Spojrzałam na chłopaka, ale on miał łzy w oczach. Zrobiło
mi się go żal, więc go przytuliłam.
- Ale wiesz co możemy się poznać jeszcze raz. Cześć
jestem Angie Sparks, a ty?
- Niall Horan miło mi. – powiedział i się uśmiechnął. –
Opowiem ci o tobie co tylko zechcesz.
Powiedział i w tym samym momencie do sali wbiegł lekarz
krzycząc, że zaraz odbędzie się operacja. Pielęgniarka zawiozła mnie na blok
operacyjny, położyła na stole, a ja odpynęłam...
*********************************************************************************
Eloszki! Jest rozdział 5. Nexta dodam za tydzień lub za 3 dni, czyli czwartek. Polecam bloga Emily - this-is-love.blogspot.com <3
Will <3
czwartek, 24 kwietnia 2014
Rozdział 4
Gdy wracałam z Niallem do szkoły cały czas się śmieliśmy.
Opowiadał mi różne historie swojego życia. Niestety ja nie miałam czym się
pochwalić. Chciałabym mieć taką mamę jak pani Horan. Z tego co wywnioskwałam z
opowieśći Nialla na jej temat to jest przemiłą kobietą. Chłopak obiecał mi, że
po szkole zaczeka na mnie i pójdziemy razem na obiad do jego mamy, a także to,
że nie będzie się już przyjaźnił z moim bratem i jego kolegami. Oczywiście
namawiałam go, żeby jednak tego nie robił. On stwierdził, że nie może
przyjaźnić sie z kimś kto mnie krzywdzi, a przecież obiecał, że będzie się mną
opiekował.
Gdy weszliśmy do szkoły wszystkie oczy zwrócone były w
naszą stronę. No tak największa oferma tej szkoły idzie obok Nialla Horana szkolnego
przystojniaka. Kto w ogóle ucieka na jednej przerwie i wraca na tej samej
jeszcze z chłopakiem.Szkoda, że przerwa na lunch jest godzinna. Z zamyślenia wyciągnął
mnie Niall, szepcąc do ucha zachęcające zdania, na temat uczniów. Uśmiechnęłam
się pod nosem, gdy wypowiedział najpiękniejsze zdanie w życiu, „Jesteś lepsza
od nich wszystkich.”Zrobiło mi się ciepło na sercu. Jeszcze nikt, oprócz mamy,
nie powiedział tak do mnie. Chciałam go uściskać, ale ma dziewczynę i jakby to
wyglądało. Wszyscy mówiliby na mnie puszczalska, a tego bym nie zniosła. Pewnie
znowu uciekłabym do łazienki, zamknęła się w kibinie i pocięła. Robię tak zawsze jak mam problem, nie
umiem sobie z nimi radzić. Odprowadzeni wzrokiem uczniów doszliśmy do stołówki.
Teraz najgorsze - Niall chce powiedzieć to Zayn’owi. Boję się, że Zayn się
wkurwi, powie Marcelowi, żeby mnie nawyzywał i znowu się potnę. Nie chcę już
tego, za dużo krwi przez niego wylałam. Niall cały czas mówił, że będzie
dobrze. On jest bardzo optymistyczny, jak na kogoś kto się ciął. Grupa Zayn’a
zauważyła nas już przy drzwiach stołówki, będzie źle. Nagle Zayn z przyjaciółmi
do nas podszedł i powiedział:
- Niall dlaczego gadasz z tą dzi**ą? Nie pamiętasz co ona
mi zrobiła? Harry lepiej by się nią zajął.
Gdy Zayn wypowiedział ostatnie zdanie Harry spojrzał na
mnie i oblizał wargę z pożądaniem w oczach. Myślałam, że zwymiotuje, ale
zamiast tego łzy naleciały mi do oczu. Jak mój przyrodni brat mógł tak
powiedzieć. Już miałam wyjść stamtąd podążając do łazienki w typowym dla mnie
celu, ale Niall złapał mnie za rękę i powiedział:
- Pamiętasz jaki byłem jak do was dochodziłem? Taki sam
jak ona, a jednak mnie przyjąłeś. Zawsze chciałem być taki jak wy, ale od mometu,
gdy Angie zaczęła chodzić do naszego liceum, a zarazem być twoją siostrą,
inaczej się zachowujecie. Dlatego
właśnie teraz oddaję wam super modną skórzaną kurtkę grupową i siadam z Angie.
- Nie wierzę, że to robisz dla tej suki. Doskonale wiesz,
że będziesz tego żałował. Robisz to tylko z litości i nie waż się mówić o niej
jako o mojej siostrze nigdy, przenigdy. – powiedział Zayn i zasadził mu prawego
sierpowego.
Nie wiedziałam co mam robić, czy udawać, że mnie tu nie
ma, czy pomóc Niall’owi. Chyba wybiorę tę drugą opcje. Podeszłam do mojego
brata i zastosowałam na nim wszystkie chwyty
bokserskie jakie pamiętam. Zayn próbował sie bronić, ale chyba jestem od
niego silniejsza! Jakie szczęście, że mama jak jeszcze żyła to zapisała mnie na
boks. To było moje marzenie i ona je spełniła. W
pewnym momencie poczułam silne uderzenie na mojej twarzy i pamiętam tylko jak
upadam...
*********************************************************************************
Eloszki! Mamy rozdział 4. Jest troszkę dramatu :)
Will<3
środa, 23 kwietnia 2014
Rozdział 3
Gdy wyszłam na korytarz szkolny wszystkie oczy skierowane były w moją stronę. No tak, przecież siostra popularnego Zayn ‘a Malika jest dziwką. Nie chcę żyć. Jakbym umarła wszystkim byłoby lepiej.
Zayn nie nabawiłby się przeze mnie wstydu, macocha nie męczyłaby się tak przy biciu mnie, a tata, on nawet nie wie, że jeszcze żyję. Podjęłam decyzję, umrę. Szybko wyszłam ze szkoły i kierowałam się w stronę parku gdzie był wysoki most, z którego łatwo było spaść. Po 10 minutach byłam na miejscu. Wyszłam za barierkę, ciągle patrząc na miejsce mojej śmierci. Już miałam skakać, lecz przeszkodził mi w tym jakiś męski głos.
- Dlaczego chcesz to zrobić?
Spojrzałam na mężczyznę. Utonęłam w jego niebieskich jak ocean oczach. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ciągle na niego patrzę. To Niall Horan – jeden z najlepszych przyjaciół mojego „brata”. Zupełnie o nim zapomniałam. On jedyny sam z siebie się ze mnie nie śmieje jak mnie dręczą. Jedyny nie myśli tylko o sobie, a jednak nigdy go nie zauważałam.
-Co tu robisz? Nie powinieneś być w szkole i mnie obgadywać?
Nic nie powiedział tylko na mnie patrzył z zaciekawieniem. Nagle podszedł do mnie i wyciągnął zza barierki. Przez chwilę bił go, aby mnie zostawił, lecz gdy po dłuższym czasie wciąż się nic mu to nie robiło przestałam. Nagle Niall zatrzymał się, odwróci i spojrzał mi głęboko w oczy. Czułam się tak jakby chciał mnie przejrzeć na wylot, że chce wywiercić we mnie dziurę.
- Nie rób tego nigdy więcej. Jasne?
Widziałam w jego oczach gniew i żal. Żal do mnie, bo chciałam się zabić. Nie widzę różnicy w tym czy żyję czy nie. Naprawdę.
- Dlaczego miałabym tego nie robić? Przecież i tak nikomu tu na mnie nie zależy. Nie mam po co żyć.
- Wiem jak to jest.- powiedział siadając na ławce – w gimnazjum zawsze się mnie czepiali bo byłem od nich lepszy. Myślałem, że jak umrę nikomu to nie zaszkodzi. Kiedyś jak miałem już naprawdę dość wziąłem żyletki i podciąłem żyły to mi pomogło. Robiłem tak zawsze po szkole, aż w końcu nie wytrzymałem i zrobiłem bardzo głębokie nacięcie. Mama znalazła mnie w łazience całego zakrwawionego. Leżałem w szpitalu tydzień, a mama cały czas była ze mną. Obiecałem jej, że już nigdy tego nie zrobię, ale blizny zostały na całe życie.
I w tym momencie podciągnął rękaw swojej skórzanej, czarnej kurtki. Cała ręka była w bliznach po żyletce. Bardzo zaciekawiła mnie jego historia, ale wciąż nie wiedziałam c to ma wspólnego ze mną.
- A co to ma do mnie, bo ja nie bardzo rozumiem? – spytałam
Podniósł wzrok i spojrzał na mnie ze smutkiem. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Jak skończyłem gimnazjum, przeprowadziłem się z mamą tutaj, żebym o tym zapomniał. – kontynuował – Zaprzyjaźniłem się z twoim bratem, Harrym, Liamem i Louisem. Przestałem się uczyć, żeby znowu nie mieć problemów, żeby mama się o mnie nie martwiła. Bardzo żałuję, że kiedykolwiek sprawiłem jej przykrość. Błagam nie zrób tego swojemu tacie.
Nie miałam pojęcia o czym on mówi. Gdy powiedział o moim ojcu jeszcze bardziej chciałam rzucić się z mostu. Zaczęłam płakać, nie wytrzymałam. Usiadłam na tej samej ławce co Niall, wtuliłam się w niego i rozpłakałam się jak małe dziecko. O dziwo Niall mnie nie odtrącił tylko jeszcze mocniej przytulił.
- Widzę, że potrzebujesz opieki. Nie martw się ja cię nie zostawię. Od dzisiaj zajmuję się tylko Tobą. – powiedział uspokajająco Niall, a ja uśmiechnęłam się wewnętrznie.
*********************************************************************************
Eloszki!!! Mamy kolejny rozdział, w którym wystąpił NIAll. Pozdro dla Emily- this-is-love4.blogspot.com
i Piksi- crazymofos69.bloa.pl <3
Will <3
Zayn nie nabawiłby się przeze mnie wstydu, macocha nie męczyłaby się tak przy biciu mnie, a tata, on nawet nie wie, że jeszcze żyję. Podjęłam decyzję, umrę. Szybko wyszłam ze szkoły i kierowałam się w stronę parku gdzie był wysoki most, z którego łatwo było spaść. Po 10 minutach byłam na miejscu. Wyszłam za barierkę, ciągle patrząc na miejsce mojej śmierci. Już miałam skakać, lecz przeszkodził mi w tym jakiś męski głos.
- Dlaczego chcesz to zrobić?
Spojrzałam na mężczyznę. Utonęłam w jego niebieskich jak ocean oczach. Dopiero po chwili zorientowałam się, że ciągle na niego patrzę. To Niall Horan – jeden z najlepszych przyjaciół mojego „brata”. Zupełnie o nim zapomniałam. On jedyny sam z siebie się ze mnie nie śmieje jak mnie dręczą. Jedyny nie myśli tylko o sobie, a jednak nigdy go nie zauważałam.
-Co tu robisz? Nie powinieneś być w szkole i mnie obgadywać?
Nic nie powiedział tylko na mnie patrzył z zaciekawieniem. Nagle podszedł do mnie i wyciągnął zza barierki. Przez chwilę bił go, aby mnie zostawił, lecz gdy po dłuższym czasie wciąż się nic mu to nie robiło przestałam. Nagle Niall zatrzymał się, odwróci i spojrzał mi głęboko w oczy. Czułam się tak jakby chciał mnie przejrzeć na wylot, że chce wywiercić we mnie dziurę.
- Nie rób tego nigdy więcej. Jasne?
Widziałam w jego oczach gniew i żal. Żal do mnie, bo chciałam się zabić. Nie widzę różnicy w tym czy żyję czy nie. Naprawdę.
- Dlaczego miałabym tego nie robić? Przecież i tak nikomu tu na mnie nie zależy. Nie mam po co żyć.
- Wiem jak to jest.- powiedział siadając na ławce – w gimnazjum zawsze się mnie czepiali bo byłem od nich lepszy. Myślałem, że jak umrę nikomu to nie zaszkodzi. Kiedyś jak miałem już naprawdę dość wziąłem żyletki i podciąłem żyły to mi pomogło. Robiłem tak zawsze po szkole, aż w końcu nie wytrzymałem i zrobiłem bardzo głębokie nacięcie. Mama znalazła mnie w łazience całego zakrwawionego. Leżałem w szpitalu tydzień, a mama cały czas była ze mną. Obiecałem jej, że już nigdy tego nie zrobię, ale blizny zostały na całe życie.
I w tym momencie podciągnął rękaw swojej skórzanej, czarnej kurtki. Cała ręka była w bliznach po żyletce. Bardzo zaciekawiła mnie jego historia, ale wciąż nie wiedziałam c to ma wspólnego ze mną.
- A co to ma do mnie, bo ja nie bardzo rozumiem? – spytałam
Podniósł wzrok i spojrzał na mnie ze smutkiem. Nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Jak skończyłem gimnazjum, przeprowadziłem się z mamą tutaj, żebym o tym zapomniał. – kontynuował – Zaprzyjaźniłem się z twoim bratem, Harrym, Liamem i Louisem. Przestałem się uczyć, żeby znowu nie mieć problemów, żeby mama się o mnie nie martwiła. Bardzo żałuję, że kiedykolwiek sprawiłem jej przykrość. Błagam nie zrób tego swojemu tacie.
Nie miałam pojęcia o czym on mówi. Gdy powiedział o moim ojcu jeszcze bardziej chciałam rzucić się z mostu. Zaczęłam płakać, nie wytrzymałam. Usiadłam na tej samej ławce co Niall, wtuliłam się w niego i rozpłakałam się jak małe dziecko. O dziwo Niall mnie nie odtrącił tylko jeszcze mocniej przytulił.
- Widzę, że potrzebujesz opieki. Nie martw się ja cię nie zostawię. Od dzisiaj zajmuję się tylko Tobą. – powiedział uspokajająco Niall, a ja uśmiechnęłam się wewnętrznie.
*********************************************************************************
Eloszki!!! Mamy kolejny rozdział, w którym wystąpił NIAll. Pozdro dla Emily- this-is-love4.blogspot.com
i Piksi- crazymofos69.bloa.pl <3
Will <3
Rozdział 2
Od akcji przed szkoła Zayn nie odezwał się do mnie ani razu. Zresztą unikałam go, ale i tak widział mnie parę razy. Właśnie zaczęła się przerwa obiadowa. Gdy inni uczniowie siedzieli na stołówce ja wymykałam się i szłam za szkołę by pomyśleć. Dzisiaj chciałam zrobić podobnie, lecz przeszkodził mi w tym Harry.
- Musimy pogadać.
- A mamy o czym??
- Kto zrobił ci te siniaki na brzuchu??
- Nie będę z Tobą rozmawiać. A czemu ty właściwie chcesz ze mną gadać co?? No dalej, pośmiej się z czegoś mi to i tak nie robi różnicy. Nawet mój brat jest przeciwko mnie:(.
- Chcesz wiedzieć dlaczego Zayn zawsze całuje się z Emily gdy się z ciebie śmiejemy? Tak?? Dobrze, a wiec dlatego że gdyby wszyscy zobaczyli że się z ciebie nie śmieje, miałby zniszczona reputacje. A wiesz jaki on jest.
- W takim razie dlaczego nazwał mnie dziwką??
- Wkurzył się, że walnęłaś go w jaja przed cala szkołą,skarbie. :)
- Świetnie, więc dla niego ważniejsza jest reputacja niż własna siostra?? Skoro dla niego najważniejsza jest sława to dla ciebie też powinna być, wiec czemu ze mną rozmawiasz??- spytałam po czym chciałam go wyminąć, lecz przeszkodził mi w tym.
- Może po prostu chcę być miły??
- No błagam. Ty nie jesteś miły dla żadnej laski. Przyznaj się, za chcesz mnie przelecieć i będzie z głowy. Myślisz, że jak nagle staniesz się miły to zmienię zdanie co do Ciebie??-spytałam- Zapamiętaj sobie, że nie jestem taka łatwa jak inne, więc błagam, odpuść sobie.-wyszeptałam do ucha Harry'emu i przeszłam koło niego, aby w spokoju zjeść lunch. Miałam nadzieję, że da mi spokój, ale niestety się pomyliłam.
-Ale ja naprawdę chcę się z Tobą umówić.- powiedział najsłodziej jak potrafił i zrobił oczy szczeniaczka. No to już po mnie.
- Ja naprawdę bardzo chętnie bym się z Tobą umówiła, ale wiem, że Ty chcesz mnie tylko i wyłącznie zaciągnąć do łóżka.
- Obiecuje, że się zmienię.
- Dobrze. Powiedzmy, że Ci wierze, wiec zrobimy tak: nie będziesz brał do łóżka ani podrywał żadnej dziewczyny przez miesiąc, a ja w zamian się z Tobą spotkam.-zaproponowałam
- Przysięgam, że nie zawiodę.
- Liczę na to. A teraz pozwolisz, że zjem śniadanie?
- Oczywiście - powiedział i poszedł do mojego braciszka.
Nagle ni z tego ni z owego podchodzi do mnie Marcel. Niestety byliśmy jeszcze na stołówce.
- Patrzcie, nasza mała Angie podlizuje się Harry'emu, żeby zdobyć popularność i przestać być wyśmiewaną. - mówił przesłodzonym głosem- I myśli, że jak się z nim prześpi będzie lubiana. Po prostu jeden wielki żal.
Marcel zrobi wszystko żeby inni o nim mówili. O dziwo wszyscy się śmieli( sarkazm). Nawet Harry, a już myślałam, ze mogę na nim polegać. Gdy to zobaczyłam miałam łzy w oczach. Jak on może. Szybko się odwróciłam i wybiegłam ze stołówki. Ze łzami w oczach ruszyłam w kierunku łazienki. Zamknęłam się w kabinie. Często zdarzały się takie sytuacje, więc zawsze brałam ze sobą do szkoły mój wyciskacz bólu-żyletkę. Zrobiłam pierwsze cięcia. Krew lała się po nadgarstku ciurkiem, myślałam, że to już dzisiaj nastał mój czas. Myliłam się. Krew przestała płynąć. Zrobiłam jeszcze kilka nacięć na udach- w miejscu mniej widocznym i wyszłam z toalety.
*********************************************************************************
No i mamy rozdział 2 dedykuje go Emily. <3
Will <3
- Musimy pogadać.
- A mamy o czym??
- Kto zrobił ci te siniaki na brzuchu??
- Nie będę z Tobą rozmawiać. A czemu ty właściwie chcesz ze mną gadać co?? No dalej, pośmiej się z czegoś mi to i tak nie robi różnicy. Nawet mój brat jest przeciwko mnie:(.
- Chcesz wiedzieć dlaczego Zayn zawsze całuje się z Emily gdy się z ciebie śmiejemy? Tak?? Dobrze, a wiec dlatego że gdyby wszyscy zobaczyli że się z ciebie nie śmieje, miałby zniszczona reputacje. A wiesz jaki on jest.
- W takim razie dlaczego nazwał mnie dziwką??
- Wkurzył się, że walnęłaś go w jaja przed cala szkołą,skarbie. :)
- Świetnie, więc dla niego ważniejsza jest reputacja niż własna siostra?? Skoro dla niego najważniejsza jest sława to dla ciebie też powinna być, wiec czemu ze mną rozmawiasz??- spytałam po czym chciałam go wyminąć, lecz przeszkodził mi w tym.
- Może po prostu chcę być miły??
- No błagam. Ty nie jesteś miły dla żadnej laski. Przyznaj się, za chcesz mnie przelecieć i będzie z głowy. Myślisz, że jak nagle staniesz się miły to zmienię zdanie co do Ciebie??-spytałam- Zapamiętaj sobie, że nie jestem taka łatwa jak inne, więc błagam, odpuść sobie.-wyszeptałam do ucha Harry'emu i przeszłam koło niego, aby w spokoju zjeść lunch. Miałam nadzieję, że da mi spokój, ale niestety się pomyliłam.
-Ale ja naprawdę chcę się z Tobą umówić.- powiedział najsłodziej jak potrafił i zrobił oczy szczeniaczka. No to już po mnie.
- Ja naprawdę bardzo chętnie bym się z Tobą umówiła, ale wiem, że Ty chcesz mnie tylko i wyłącznie zaciągnąć do łóżka.
- Obiecuje, że się zmienię.
- Dobrze. Powiedzmy, że Ci wierze, wiec zrobimy tak: nie będziesz brał do łóżka ani podrywał żadnej dziewczyny przez miesiąc, a ja w zamian się z Tobą spotkam.-zaproponowałam
- Przysięgam, że nie zawiodę.
- Liczę na to. A teraz pozwolisz, że zjem śniadanie?
- Oczywiście - powiedział i poszedł do mojego braciszka.
Nagle ni z tego ni z owego podchodzi do mnie Marcel. Niestety byliśmy jeszcze na stołówce.
- Patrzcie, nasza mała Angie podlizuje się Harry'emu, żeby zdobyć popularność i przestać być wyśmiewaną. - mówił przesłodzonym głosem- I myśli, że jak się z nim prześpi będzie lubiana. Po prostu jeden wielki żal.
Marcel zrobi wszystko żeby inni o nim mówili. O dziwo wszyscy się śmieli( sarkazm). Nawet Harry, a już myślałam, ze mogę na nim polegać. Gdy to zobaczyłam miałam łzy w oczach. Jak on może. Szybko się odwróciłam i wybiegłam ze stołówki. Ze łzami w oczach ruszyłam w kierunku łazienki. Zamknęłam się w kabinie. Często zdarzały się takie sytuacje, więc zawsze brałam ze sobą do szkoły mój wyciskacz bólu-żyletkę. Zrobiłam pierwsze cięcia. Krew lała się po nadgarstku ciurkiem, myślałam, że to już dzisiaj nastał mój czas. Myliłam się. Krew przestała płynąć. Zrobiłam jeszcze kilka nacięć na udach- w miejscu mniej widocznym i wyszłam z toalety.
*********************************************************************************
No i mamy rozdział 2 dedykuje go Emily. <3
Will <3
Rozdział 1
Właśnie miałam wychodzić do szkoły, kiedy ktoś krzyknął za mną
- A gdzie całus?
Oczywiście to była moja macocha, której szczerze nienawidziłam.
- Wolałabym pocałować żabę. Powiedziałabym świnie, ale ty już nią jesteś, wiec to nie miałoby sensu. - odpowiedziałam i wysłałam jej całusa w powietrzu.
Po tych słowach spoliczkowała mnie, tak że aż się przewróciłam, a ona wykorzystała okazje i kopnęła mnie w brzuch. Gdy ja zwijałam się z bólu na podłodze, ona tylko powiedziała:
- I żeby mi się to więcej nie powtórzyło.
I odeszła, tak po prostu.Zawsze robiła to zanim Zayn zszedł, żeby niczego nie zauważył. Po chwili wstałam,podniosłam bluzę i spojrzałam na mój ciągle bolący brzuch. Łza spłynęła mi po piekącym policzku. Był cały posiniaczony. Pomyślałam tylko "mama nigdy nie zrobiłaby mi czegoś takiego" i szybko go zakryłam. Po czym wybiegłam z domu przypominając sobie o kolegach brata i jego dziewczynie. Byli okropni. Zachowywali się jakby mogli wszystko.
Szłam wolnym krokiem do szkoły gdy usłyszałam za sobą głośną muzykę i warkot silnika. Od razu wiedziałam do kogo należy maszyna-koledzy Zayn'a. Lecz zanim zorientowałam się że stoję za blisko drogi, przejechali już całą mnie chlapiąc. Zdążyłam zauważyć tylko Harrego wysyłającego mi całusa. Prawie zwymiotowałam. Przyznaje jest przystojny, ale jest też cholerne irytujący i nachalny. Świetnie jestem teraz cala mokra. Pozostało mi tylko pójść tak do szkoły, bo przecież nie wrócę do domu skoro Zayn'a tam nie ma. W szkole i tak wszyscy się ze mnie śmieją, zaczynając od Harrego, a kończąc na największym kujonie. Nie wiem z jakiego powodu, ale tak już jest. Dochodząc do szkoły już słyszę śmiechy innych uczniów, ale i tak najgłośniejszy jest Marcel - kujon, który nie umie się opamiętać. Już, stało się, wszyscy mnie widzą, ale nikt się nie śmieje. To bardzo dziwne. To przecież tylko cisza przed burzą. Nagle ktoś z tłumu krzyczy:
- Twoja mama odeszła, dlatego że jesteś szkaradna czy, dlatego że jesteś dziwką? Bo wiesz taka brudna spódnica nie bierze się znikąd.
Od razu wiedziałam kto to - Marcel. I jak na złość Harry zaczął się śmiać. No to już po mnie - pomyślałam. Tylko Zayn się ze mnie nie śmiał zawsze gdy wszyscy to robią on całuje się ze swoją lasą. Nie wytrzymałam. Najspokojniej jak mogłam podeszłam do Marcela i go uderzyłam. Najpierw spoliczkowałam, ale potem nie wytrzymałam i kopnęłam go w jaja i kolanem w głowę. Kiedy już się przewrócił chciałam się zamachnąć i kopnąć go w brzuch, ale zamiast niego, mój brat dostał w jaja i tak,że się przewrócił. Nie wiedziałam co się z nim dzieje. Czy on właśnie stanął miedzy mną, a Marcelem i sam oberwał?" To się nie dzieje na prawdę." To była moja ostatnia myśl zanim rzuciłam się do brata.
- Zayn? Żyjesz? O Boże... Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Nic ci nie jest??
- Wszystko ok. Ale nie wiem dlaczego go pobiłaś, przecież na prawdę jesteś dziwką.- odpowiedział
Nie spodziewałam się tego po nim. Oczywiście wszyscy po tych słowach zaczęli się śmiać, nawet Marcel, który nadal leżał. Skorzystałam z okazji i kopnęłam go w brzuch. Przez co głośno jęknął.
- Jeżeli chcesz się bić to ze mną, a nie z leżącym.-zaprotestował Zayn
- Od twojej rodziny już za dużo razy dostałam. -powiedziałam po czym podwinęłam bluzę na brzuchu.
*********************************************************************************
No i mamy rozdział 1. Wszystkich, którzy przeczytali proszę o komentarz <3.
Will <3
Prolog
Kiedyś byłam szczęśliwa, ale to nie trwało długo. Moja mama umarła zostałam sama z tatą. Przeprowadziłam się z nim do Londynu, by o wszystkim zapomnieć i żyć od nowa. Rzeczywiście tacie się udało, znalazł nowa kobietę, która bardzo pokochał,a o mnie ,zapomniał. Ożenił się z Waly'ą, która miała syna Zayn'a. I tak zaczęło się moje nowe " lepsze" życie.
Wiem, że krótki, ale to w końcu prolog. <3 :)
Will <3
Bohaterowie
BOHATEROWIE:
Angie Sparks - , cicha nastolatka, nie wyróżniająca się z tłumu, ale gdy ktoś ja zdenerwuje nie panuje nad emocjami i wyżywa się na tej osobie (czasem się tnie), kocha śpiewać.
Harry (Hazza) Styles - najpopularniejszy w szkole, może mieć każdą, wysoki i na maxa przystojny, ma dołeczki w policzkach gdy się uśmiecha, kręcone włosy i hipnotyzujące zielone oczy, ma 4 przyjaciół z którymi rządzi szkołą, jest najmłodszy
Liam Payne - przyjaciel Harrego, ma krótkie brązowe włosy i jest najpoważniejszy z całej paczki
Niall Horan - przyjaciel Harrego, farbowany blondyn, ma niebieskie oczy, je najwięcej, ma dziewczynę Elly
Zayn Malik - mulat, przyjaciel Harrego, brunet, ma czekoladowe oczy, jest największym modnisiem, ma dziewczynę Emily
Louis Tomlinson - przyjaciel Harrego, brunet, ma niebieskie oczy, jest najstarszy i najzabawniejszy paczki, ma dziewczynę Alex
Will <3
Angie Sparks - , cicha nastolatka, nie wyróżniająca się z tłumu, ale gdy ktoś ja zdenerwuje nie panuje nad emocjami i wyżywa się na tej osobie (czasem się tnie), kocha śpiewać.
Harry (Hazza) Styles - najpopularniejszy w szkole, może mieć każdą, wysoki i na maxa przystojny, ma dołeczki w policzkach gdy się uśmiecha, kręcone włosy i hipnotyzujące zielone oczy, ma 4 przyjaciół z którymi rządzi szkołą, jest najmłodszy
Liam Payne - przyjaciel Harrego, ma krótkie brązowe włosy i jest najpoważniejszy z całej paczki
Niall Horan - przyjaciel Harrego, farbowany blondyn, ma niebieskie oczy, je najwięcej, ma dziewczynę Elly
Zayn Malik - mulat, przyjaciel Harrego, brunet, ma czekoladowe oczy, jest największym modnisiem, ma dziewczynę Emily
Louis Tomlinson - przyjaciel Harrego, brunet, ma niebieskie oczy, jest najstarszy i najzabawniejszy paczki, ma dziewczynę Alex
Will <3
Wprowadzenie
ELOSZKI!!!! To mój pierwszy blog, więc proszę o wyrozumiałość:-D. Pozdrawiam Emily, która mnie zainspirowała.
Will <3
Will <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)





.jpg)

