niedziela, 4 maja 2014

Rozdział 6

Eloszki! Dzisiaj piszę na początku, ponieważ mam ważne oświadczenie! Ten rozdział jest trochę psychiczny! Jak nie chcecie to nie czytajcie. Następny będzie prawdopodobnie w za tydzień, ale jeszcze zobaczymy. Może napiszę trochę szybciej. Pozdro dla Sophie mojej sis. Blog Emily - this-is-love4.blogspot.com
Will <3
*********************************************************************************
Nienawidzę szpitali.Jestem tu dopiero tydzień, a znienawidziłam cały świat. Dla wszystkich jestem nie miła, nikt mnie tu już nie lubi. Oczywiści wyjątkiem jest Niall, którego jako jedynego pamiętam. Pomaga mi we wszystkim, jest bardzo cierpliwy. Stara się przypomnieć mi wszystko, ale ja nie jestem dobrym uczniem. Wcale nie chcę przypominać sobie kogoś kto mnie wyzywał, albo chciał mi coś zrobić. Nie długo mnie stąd wypisują, bardzo się z tego cieszę, ale niestety trafię do Domu Dziecka. Niall wiele razy namawiał mnie, żebym zamieszkała z nim, ale nie chcę się zrzucać na głowę pani Horan. Jak mnie wypiszą będę musiała pójść do szkoły, w której nie było mnie tydzień. Ciekawe czy mam tam jakąś przyjaciółkę, chociaż jakbym miała to pewnie przyszłaby mnie odwiedzić, a siedzi tu ze mną tylko Niall. Miałam już 2 operacje, pierwsza była na wątrobę, ale niestety uratowali tylko jeden płat i będę musiała brać zastrzyki, a drugą na tętniaka, ale nie udało im się nic zrobić, więc albo będę żyć z ogromnymi bólami, albo niedługo umrę. Ostatnio zauważyłam na rękach i udach blizny od żyletki, wiele raz pytałam Nialla dlaczego się cięłam, ale on zawsze omija ten temat. Nie ogarniam go, najpierw mówi, że powie mi wszystko co tylko będę chciała, a teraz tego nie przestrzega. Moje rozmyślania przerwał lekarz wchodzący do sali.
- Mam dla pani dobre wieści. Dzisiaj damy pani wypis i serię zastrzyków. Musi je pani przyjmować jeżeli pani będzie miała ogromne bóle, a na tętniaka dostanie pani tabletki. Po następną serię proszę zgłosić się za miesiąc.Do tego czasu proszę się nie przemęczać, nie nosić ciężkich rzeczy, plecaka również. Teraz powiem to pani koledze, a pani niech się już pakuje. I jeszcze jedno, załatwiłem pani miejsce w Domu Dziecka, więc proszę być spokojną. Trafi pani do najlepszego ośrodka, na ulicy( podał ulicę).
Gdy to mówił cały czas patrzył na mój dekolt. Myślałam, że mu zaraz walnę. Poproszę o zmianę lekarza, nie mam zamiaru być pacjentką jakiegoś pedofila. Lekarz wyszedł na korytarz, a ja rozpoczęłam pakowanie. Miałam bardzo mało rzeczy, tylko te, które przywiózł mi Niall. Gdy zakończyłam robić tą czynność. Do sali wszedł chłopak, który nie był zbyt zadowolony. Oczywiście gdy o to zapytałam, powiedział, że wszystko w porządku, i że mam się zbierać, bo dostał wypis. Niall wziął moją torbę i wyszliśmy ze szpitala. Cały czas mi we wszystkim pomagał – wsiąść do samochodu, zapiąć pas, zamknąć drzwi, wysiąść – zachowywał się jakbym była dzieckiem, albo lalką z porcelany.
*oczami Nialla*
Muszę się nią opiekować jak najlepiej umiem. Po tym jak lekarz powiedział mi co z Angie zadzwoniła do mnie mama i powiedziała, że za 2 tygodnie wyjeżdżamy. Nie pytałem gdzie, ale za wszelką cenę próbowałem ją przekonać, abyśmy tego jednak nie robili. Mama zmienia pracę i wyjeżdżamy do Nowego Jorku. Nie mogę powiedzieć tego Angie załamałaby się.
*oczami Angie*
W ciszy dojechaliśmy do Domu Dziecka. Z zewnątrz ten budynek wyglądał jak raj dla dzieci, ale wcale tak nie jest. Będąc w szpitalu miałam dużo czasu dla siebie i wykorzystywałam go czytając o tym Domu Dziecka. Były pozytywne opinie, ale znalazły się też negatywne, między innymi: „Przechodząc ulicą słyszałem krzyk i płacz dzieci”, albo „Kiedyś byłam w odwiedzinach u tych dzieci. Żadne z nich nie chciało ze mną rozmawiać, a jeżeli już to mówiły wyuczoną formułkę. Większość siedziała w kątach patrząc pusto w przestrzeń, trzymając żyletki w rękach, a gdy chciałam je im zabrać podcinały sobie żyły na znak, że mam odejść. Opiekunki popijały herbatę śmiejąc się. To jest PSYCHIATRYK”. Po przeczytaniu tych komentarzy, bałam się, że ze mną stanie się to samo, a ten walony lekarz mówił, że to najlepszy Dom Dziecka. Weszliśmy tam i od progu przywitała nas mała dziewczynka. Miała krótkie brązowe włosy i duże zielone oczy. Była prześliczna. Przytuliła się do mojej nogi i spytała czy zabiorę ją ze sobą. Zrobiło mi się jej bardzo żal. Wytłumaczyłam jej jak najmilej mogłam, że ja tu zostaję i niestety jej nie zabiorę. Dziewczynka odsunęła się i popatrzyła na mnie słodko:
- A będziesz moją przyjaciółką? Nikt mnie tutaj nie lubi i nikt się do mnie nie odzywa.
- Oczywiście, że tak. Będziemy najlepszymi przyjaciółkami. – nagle poczułam ostre bóle w brzuchu – Pokażesz mi gdzie jest łazienka?
Wzięłam od Nialla torbę, w której były leki i kierowałam się za dziewczynką. Niall zdążył tylko krzyknąć, że pójdzie mnie zgłosić, a ja już byłam w ubikacji. Szybko wyjęłam strzykawkę i wbiłam ją  brzuch. Nie do końca wiedziałam gdzie, ale chyba dobrze trafiłam. Jeżeli dożyję pełnoletności (mam 17 lat) zrobię sobie tatuaż w miejscy wątroby. Ból powoli zanikał, a ja na luzie wyszłam z łazienki. Pod drzwiami czekała na mnie moja mała księżniczka. Zapytałam jej jak ma na imię i sama się przedstawiłam. Jak już zaczęła mówić to nie mogła przestać. Naprawdę nie miała do kogo się odezwać. Dowiedziałam się, że nazywa się Sophie Pain, ma 6 lat i od początku mieszka w tym więzieniu. Nie wie kim byli jej rodzice. Podobno ktoś podstawił koszyk z nią i aktem urodzenia w środku (bez nazwisk rodziców), przynajmniej tak mówi pani Blood – opiekunka Domu Dziecka.


1 komentarz: